Do ataków doszło w dzielnicy kijowskiej w Charkowie. Rosyjski bezzałogowiec typu Shahed uderzył w wielopiętrowy budynek mieszkalny. Skala zniszczeń była poważna - uszkodzone zostały kondygnacje od siódmego do dziewiątego piętra w jednej z klatek schodowych. Na miejscu wybuchł pożar.
Pierwsze informacje o skutkach ataku przekazał w serwisie Telegram mer Charkowa Ihor Terechow. Początkowo informował o pięciu osobach rannych. W kolejnych wpisach donosił o następnych uderzeniach w tej samej dzielnicy.
„Piąte uderzenie na dzielnicę kijowską. Według wstępnych danych w budynek mieszkalny”
– napisał samorządowiec. Później poinformował, że liczba rannych wzrosła do 12.
Kolejne ofiary rosyjskich ataków
To następny dzień, w którym napływają informacje o ofiarach rosyjskich uderzeń na Ukrainie. W niedzielę władze informowały o śmierci trzech osób na przedmieściach Charkowa. W tamtych atakach rannych zostało również ponad 20 osób.
Tragiczne doniesienia nadeszły także z Iwano-Frankiwska, gdzie zginęły trzy osoby. Miasto znajduje się w zachodniej części Ukrainy, niedaleko granicy z Polską.
Ataki mimo deklaracji o wstrzymaniu uderzeń
Informacje o kolejnych zniszczeniach i poszkodowanych pojawiły się po oświadczeniu prezydenta USA Donalda Trumpa. Amerykański przywódca przekazał, że Rosja i Ukraina zgodziły się na natychmiastowe wstrzymanie wzajemnych ataków na infrastrukturę energetyczną.
Deklaracja dotyczyła jednak uderzeń w obiekty energetyczne, a nie ogólnego zawieszenia broni. Ataki na Charków pokazują, że sytuacja na froncie i zagrożenie dla ludności cywilnej pozostają poważne.