Niemal od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę ukraińskie służby publikują nagrania przesłuchań pojmanych rosyjskich żołnierzy. Z ich słów wyłania się obraz armii niedoświadczonej, źle wyposażonej i wyszkolonej, złożonej z młodych mężczyzn, którym wmówiono, że jadą na ćwiczenia.
Kolejne zdjęcia publikowane w mediach społecznościowych przedstawiały także przestarzały sprzęt i przeterminowane jedzenie dla rosyjskiej armii. W sieci zyskiwały popularność nagrania z Rosjanami proszącymi o wskazanie drogi do miast, a memem stały się już przejęcia czołgów i innego sprzętu wojskowego przez zwykłych mieszkańców Ukrainy.
Od niedawna służby ukraińskie publikują także podsłuchane fragmenty rozmów rosyjskich żołnierzy z ich rodzinami i bliskimi. Dziś w sieci opublikowano fragment rozmowy sołdata z dziewczyną.
Żołnierz skarży się jej, że wojsko chodzi głodne.
- Nie mamy tu nic do żarcia. Wczoraj zwędziliśmy kaczkę! Jeśli się uda, obrabiamy sklepy, bierzemy papierosy, jedzenie. Bo nic nie mamy, rozumiesz? Głodujemy!
– mówi.
Na to dziewczyna mówi, że w rosyjskiej telewizji pokazują, że jedzenie przynosi rosyjskim żołnierzom na Ukrainie ludność cywilna, a babcie ze łzami w oczach im dziękują, że przyjechali.
- Jasne! Raz jedna babcia nakarmiła nas pasztecikami i ośmiu chłopaków pojechało do domu w cynkowych trumnach
– odpowiada żołnierz.