Jak informuje CNN, spotkanie było ściśle tajne, podobnie jak sporządzona po nim notatka. Wynika z niej, że odbyło się w budynku rosyjskiego Ministerstwa Obrony już po rosyjskiej agresji na Ukrainę, ale nie było w niej dokładnej daty, nie wiadomo też, czego dotyczyło. Stronę amerykańską reprezentowało dwóch amerykańskich attache wojskowych, ale CNN nie udało się poznać ich tożsamości. Rosję reprezentował generał major Jewgienij Iljin, zastępca szefa głównego dyrektoriatu współpracy międzynarodowej, który w przeszłości wielokrotnie rozmawiał z Rosjanami.
Z notatki wynika, że zachowanie rosyjskiego generała od początku było niezwykłe. Amerykanie zwrócili uwagę, że nie przyniósł ze sobą notatek, co robił zawsze na poprzednich rozmowach. Wyglądało też, że nie był przygotowany do tej rozmowy, nie miał jej planu – jak zauważa CNN rozmowy między amerykańskimi i rosyjskimi wojskowymi zwykle przypominają sztukę teatralną, w której obie strony trzymają się własnych scenariuszy. Najciekawsze zdarzenie miało jednak miejsce pod sam koniec spotkania, kiedy jeden z Amerykanów, ze zwykłej ciekawości, spytał go o jego ukraińskie korzenie.
Autor notatki twierdzi, że usłyszawszy to pytanie, Iljin stracił swój dotychczasowy spokój, stał się wyraźnie zdenerwowany. Potwierdził im, że faktycznie pochodzi ze wschodniej Ukrainy, urodził się w mieście Dniepr, a następnie przeprowadził się ze swoją rodziną do Doniecka. Po chwili dodał, że sytuacja na Ukrainie jest tragiczna i jest mu z tego powodu bardzo smutno, po czym wyszedł z sali. Amerykanie zauważyli, że gdy wychodził, to trzęsły mu się ręce.
Z notatki nie wynika, dlaczego niewinne pytanie doprowadziło rosyjskiego generała do takiego stanu emocjonalnego. Autor notatki wspomina jednak, że obecni na nim Amerykanie nigdy wcześniej nie widzieli czegoś takiego, a jednemu z nich „opadła szczęka, gdy to widział”. Amerykańska ekipa odniosła wrażenie, że Iljin chce oskarżyć USA i Ukrainę o wszystko, co spotkało jego rodzinę, nie precyzując dokładnie, o co chodzi. „Ogień w jego oczach i zdenerwowana postawa sprawiły, że dostaliśmy ciarek” - napisał jeden z attache.
Amerykanie napisali w tej notatce także, że jeszcze przed tym incydentem generał sprawiał wrażenie, że trudno mu utrzymać stoicyzm, do którego ich przyzwyczaił. Zwrócili na przykład uwagę, że gdy tylko używali sformułowania „kryzys na Ukrainie”, to szybko im zaprzeczał i ich poprawiał. W rozmowie z nimi nie odchodził nawet na krok od oficjalnego stanowiska Kremla, że wygrają tę wojnę za wszelką cenę. Ich zdaniem sytuacja na Ukrainie wyraźnie mu się nie podobała, ale nie miał jak tego wyrazić, więc trzymał się kurczowo ich linii.
Zdaniem Amerykanów ten incydent może świadczyć, że nawet wśród wysoko postawionych rosyjskich dowódców mają już miejsce problemy z morale. Od dłuższego czasu zachodni analitycy zwracają uwagę na anegdotyczne dowody świadczące o tym, że brak gotowości do wojaczki trapi rosyjskich żołnierzy na Ukrainie, a jeden z wysoko postawionych członków Departamentu Obrony powiedział CNN w zeszłym tygodniu, że takie informacje dotarły także do amerykańskiego wywiadu. Z Ukrainy regularnie płyną np. doniesienia, że załogi rosyjskich czołgów czy wozów pancernych pozostawiają je bez żadnego widocznego powodu i uciekają lub się poddają.
Mówił o tym także we wtorek rzecznik Pentagonu John Kirby. „Na pewno mamy sygnały, że morale jest rosnącym problemem wśród rosyjskich sił walczących na Ukrainie” - powiedział dziennikarzom – „Gdy mija czas i nadal nie udaje im się osiągnąć postępów, które chcieli osiągnąć, widzieliśmy oznaki tego, że morale i spójność jednostek wojskowych jest problemem”.
Nietrudno zrozumieć, dlaczego morale wśród zwykłych rosyjskich żołnierzy – często młodych chłopców po kilkumiesięcznym przeszkoleniu – którzy muszą walczyć ze zdeterminowanym przeciwnikiem, wyszkolonym przez zachodnich doradców wojskowych i dostającym kolejne transporty skutecznej zachodniej broni, jest niskie. W wypadku wysoko postawionych dowódców niskie morale może mieć jednak zupełnie inne, i to niekoniecznie pozytywne znaczenie. Jak zauważyli Amerykanie, być może to właśnie niskie morale dowódców i brak sukcesów sprawiły, że wojna na Ukrainie się zaostrzyła. Ich zdaniem rosyjscy dowódcy muszą osiągnąć cele, które wyznaczył im Kreml, bo nie mają innego wyjścia. A wobec braku wiary w to, że osiągną je dzięki własnym i własnych żołnierzy umiejętnościom, mogą zaostrzyć jeszcze bardziej kampanię terroru wobec ukraińskich cywili – licząc, że w ten sposób skłonią Ukraińców do poddania się.