Jednym z kluczowych stwierdzeń Putina była deklaracja, że aby osiągnąć trwałe porozumienie, „musimy wyeliminować wszystkie pierwotne korzenie, pierwotne przyczyny tego konfliktu". Jest to sygnał, że Moskwa nie zamierza rezygnować ze swojej narracji, w której to ekspansja NATO i rzekome zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji są przedstawiane jako główne przyczyny inwazji. To klasyczna próba przerzucenia odpowiedzialności i legitymizacji własnych, agresywnych działań.
Putin wyraził również nadzieję, że zawarte porozumienia staną się punktem wyjścia nie tylko dla rozwiązania kwestii ukraińskiej, ale również pomogą „przywrócić rzeczowe i pragmatyczne stosunki między Rosją a USA". Rosyjski prezydent stwierdził, że stosunki amerykańsko-rosyjskie „spadły do najniższego punktu od czasów zimnej wojny". Podkreślił również, że „sytuacja na Ukrainie ma związek z fundamentalnymi zagrożeniami dla naszego bezpieczeństwa".
Putin ocenił też na konferencji prasowej, że rozmowy z Trumpem odbyły się w konstruktywnej atmosferze i były bardzo korzystne.
Ocenił, że gdyby to Trump był prezydentem, do wojny by nie doszło.
Wyraził też nadzieję na to, że „Ukraina i Europa nie będą próbować” sabotować rozmów.