Około godz. 2 nad ranem czasu lokalnego (godz. 7 w Polsce) w sobotę w stolicy Wenezueli słychać było eksplozje i nisko przelatujące samoloty. "Stany Zjednoczone przeprowadziły z powodzeniem zakrojony na szeroką skalę atak na Wenezuelę i jej przywódcę Nicolasa Maduro, który wraz z żoną został pojmany i wywieziony z kraju" - napisał na portalu Truth Social prezydent USA Donald Trump.
Operacja wywiezienia dyktatora Maduro z Wenezueli została przeprowadzona błyskawicznie. To cios nie tylko w narkoterroryzm, ale również w strefę wpływów zbrodniarza wojennego Władimira Putina.
Osłabienie wpływu Moskwy
W programie "Rewolwer" w TV Republika Katarzyna Gójska przypomniała o tym, że Wenezuela ma strategiczną umowę z Federacją Rosyjską.
Stany Zjednoczone przenoszą się w inną część globu, ale naruszają dokładnie te same interesy, to jest też presja na Federację Rosyjską w bardzo kluczowym dla nas momencie, czyli momencie negocjacji dotyczących pokoju na Ukrainie. Trudno nie odczytywać tego sygnału także w tym kontekście
– podkreśliła.
Wcześniej w podobnym tonie wypowiadał się też korespondent TV Republika Tomasz Grzywaczewski.
"Wenezuela to tak naprawdę państwo działające w imieniu Pekinu, jak i Moskwy. Reżim Maduro bardzo blisko współpracuje ze zbrodniarzem wojennym Władimirem Putinem, współpracuje również z władzami chińskimi. To nie jest tylko kwestia lokalnego konfliktu ograniczonego do Ameryki, to ma wymiar globalny. Takie działania USA osłabiają globalny wpływ Moskwy, jak i Pekinu" - zaznaczył.