Karnitschnig zwraca uwagę, że inwazja stanowi odrzucenie działań prowadzonych przez całe pokolenie polityków w Niemczech.
"Niemcom nie jest obca zła strona historii" - wskazał autor komentarza na politico.eu. Komentator odnotował nagły zwrot w polityce Niemiec i jak zaznaczył "z dnia na dzień Berlin zgodził się zrobić wszystko, do czego od lat namawiał go Waszyngton i inni sojusznicy".
"Uparta presja na kontakt z Putinem w obliczu jego ciągłej agresji był niczym innym, jak katastrofalnym błędem, który przyniesie Angeli Merkel miejsce w panteonie politycznej naiwności obok Neville'a Chamberlaina"
- stwierdził.
Karnitschnig dowodzi, że podejście Merkel do Rosji skutecznie zachęcało Putina do dalszych działań. Uznał jednocześnie, że choć była kanclerz jest odpowiedzialna za te "winy" w największym stopniu, to jednak winna jest także cała klasa polityczna Niemiec, nie wyłączając obecnego szefa rządu federalnego.
Zdaniem komentatora politico.eu, dopóki Niemcy nie rozliczą się z historią wcześniejszej polityki wobec Putina, dopóty nie będą mieli wystarczającej wiarygodności w sojuszach transatlantyckich.
"Niemcy wiedzą aż za dobrze, że nawet jeśli możliwe jest ukrycie się przed pewien czas przed historią, to nie da się od tego uciec"
- spuentował dziennikarz.
W niedawnym wywiadzie dla "The Economist", prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, stwierdził, że "Niemcy patrzą na sytuację przez pryzmat gospodarki"
- Czasami pomagają. Myślę, że starają się dostosować do rozwoju sytuacji. Patrzą również na to, jak sytuacja wpływa na ich własny kraj. Mogą pomagać, jeśli w kraju jest presja, by to robić, i mogą przestać, gdy uznają, że to, co zrobiły, wystarczy. Myślę, że wśród krajów, które mogą naprawdę pomóc, Niemcy są bardziej pragmatyczne niż ktokolwiek inny
- stwierdził.