Prowadząca posiedzenie Eleanor Laing miała właśnie udzielić głosu Jonathanowi Gullisowi, posłowi Partii Konserwatywnej reprezentującemu okręg Stoke-on-Trent, który w obradach uczestniczy zdalnie.
"Teraz idziemy do... teraz idziemy... nie, nie sądzę, że pójdziemy do Stoke-on-Trent, szanowny pan musi być ubrany tak, jakby był tutaj w izbie. Więc nie pójdziemy do Stoke-on-Trent, postaramy się wrócić do pana Gullisa w odpowiednim czasie, ale pójdziemy teraz do Chesterfield, do (posła Partii Pracy) Toby'ego Perkinsa"
- powiedziała Laing, gdy zobaczyła niestosowny strój Gullisa.
Nie ma dokładnych wytycznych na temat ubioru obowiązującego w Izbie Gmin, ale zasady mówią, że mężczyźni muszą nosić marynarki, choć krawaty nie są wymagane. Dżinsy, T-shirty, sandały i buty sportowe również nie są odpowiednie.
"Wracamy teraz do Stoke-on-Trent, gdzie jak widzę, szanowny pan jest teraz odpowiednio ubrany" - powiedziała po chwili Laing, gdy Gullis założył marynarkę. "Aby nikomu się nie myliło - kiedy ludzie uczestniczą wirtualnie, wtedy pojawiają się w tej sali, sali Izby Gmin, i dlatego jest absolutnie konieczne, aby wszyscy biorący udział w tych debatach byli ubrani w taki sposób, w jaki byliby ubrani w Izbie Gmin" - wyjaśniła.
"Dziękuję pani zastępczyni spikera, marynarka jest już założona! Przepraszam" - odparł Gullis, dla którego jest to pierwsza kadencja w parlamencie.
I would say this is my most embarrassing moment in politics to date, surpassing my Shipston councillor resignation when I resigned 3 hours too late, cost the tax payer £5k and said vote Labour in a huff. How was I supposed to know I need to dress smart when I’m working from home pic.twitter.com/VIuine3Puh
— Not Jonathan Gullis MP 🇬🇧 (@JEGullisnotMP) February 23, 2021
Z powodu ograniczeń wprowadzonych po wybuchu epidemii koronawirusa tylko część posłów fizycznie uczestniczy w posiedzeniach Izby Gmin, większość bierze w nich udział zdalnie.