Szef polskiego rządu wskazał, że jest to "część strategii (Putina)", która ma na celu "wywołanie efektu lawinowego w Afryce Północnej i ogromnych fal migracyjnych".
Wezwał również do zamknięcia jeszcze w tym roku pierwszej nitki gazociągu Nord Stream, biegnącego z Rosji do Niemiec.
Morawiecki powiedział, że "Rosja znajduje się pod rzeczywistą presją" z powodu wprowadzonych sankcji, ale ich skutki będą odczuwalne w perspektywie średnio- i długoterminowej. Jak mówił, prezydent Rosji Władimir Putin liczył na to, że rosnące ceny energii i żywności zmniejszą poparcie Zachodu dla Ukrainy, zatem politycy muszą wyjaśnić opinii publicznej jakie są konsekwencje wojny i złagodzić jej wpływ na ceny.
Mówiąc o możliwości wojny handlowej między Wielką Brytanią a UE, Morawiecki powiedział, że byłaby to sytuacja, w której obie strony byłyby przegrane.
"Tylko Putin i nasi wrogowie będą zadowoleni z kolejnego braku porozumienia między tak bliskimi partnerami jak Wielka Brytania i Unia Europejska"
- powiedział premier. Dodał, że między Brukselą a Londynem jest miejsce na kompromis, a on sam stara się "uspokoić sytuację między Francją a Wielką Brytanią tak bardzo, jak to tylko możliwe".
Na pytanie, co się stanie, jeśli Wielka Brytania jednostronnie zerwie umowę w związku z brakiem porozumienia w sprawie protokołu północnoirlnadzkiego, Mateusz Morawiecki odparł:
"Zwłaszcza w obecnych okolicznościach, kiedy mamy do czynienia z tak brutalną inwazją, powinno to być sygnałem ostrzegawczym dla tych, którzy chcą się nie zgadzać w jakiejkolwiek sprawie. Zjednoczeni jesteśmy silni. Podzieleni jesteśmy bardzo słabi".