Doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak uważa, że władze prorosyjskiego Naddniestrza, separatystycznej enklawy w granicach Mołdawii, nie powinny zaryzykować ataku na ukraińskie terytorium. W rozmowie z kiszyniowskim portalem News Maker zaznaczył, że w sytuacji konfrontacji właśnie naddniestrzańska ludność stałaby się bowiem ofiarą starcia zbrojnego.
Podolak przyznał, że enklawa mogłaby stać się “odskocznią” dla armii rosyjskiej w wojnie przeciwko Ukrainie, ale zaznaczył, że lokalni rezydenci mają świadomość tragicznych dla nich samych konsekwencji takiego ataku.
- Mieszkający tam ludzie rozumieją i chłodno oceniają sytuację oraz fakt, że jakakolwiek inicjatywa militarna doprowadziłaby tam jedynie do tragedii
- powiedział doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
Podolak wyraził nadzieję, że władze prorosyjskiego Naddniestrza “kontrolują ryzyko” związane z ewentualnym wplątaniem przez Rosję tej enklawy w wojnę na Ukrainie.
- Bierzemy pod uwagę wszystkie scenariusze, w tym możliwość (wykorzystania przez Rosję) Naddniestrza jako odskoczni do działań wojennych przeciwko Ukrainie
- dodał ukraiński polityk.
Na początku czerwca mołdawski minister obrony Anatolie Nosati stwierdził w rozmowie z kiszyniowską telewizją Jurnal TV, że na terenie Naddniestrza żyje w sumie około 14 tys. uzbrojonych mężczyzn wchodzących w skład rozmaitych formacji mundurowych.
Rząd Mołdawii zatwierdził dzisiaj przedłożony mu przez MSW dokument wydłużający o 45 dni obowiązywanie w tym kraju stanu wyjątkowego w związku z rosyjską inwazją na Ukrainę.
Po posiedzeniu rządu gabinet Natalii Gavrility poinformował, że opowiedział się za utrzymaniem stanu wyjątkowego ze względu na to, że wydłuża się konflikt na Ukrainie.