Niemieccy turyści podróżowali na nartach z fińskiego Oulu do szwedzkiej Lulei, czyli między miastami położonymi naprzeciw siebie po dwóch stronach Zatoki Botnickiej, oddalonymi w linii prostej o około 170 km. Wyprawę rozpoczęli w poniedziałek i zdołali pokonać około 150 km. Służby ratunkowe zlokalizowały ich dzięki satelitarnemu nadajnikowi sygnału alarmowego, który mieli przy sobie. Po wydostaniu się na bezpieczny lód ułożyli również z brył lodu duży napis „SOS”.
Akcja była wyjątkowo trudna
Od momentu wysłania sygnału alarmowego do przybycia ratowników minęło około pięciu godzin. W wyniku załamania się lodu podróżnicy stracili jednak cały sprzęt wyprawowy.
Jak poinformowało Centrum Ratownictwa Morskiego w Turku (MRCC), akcja ratunkowa była nietypowa i bardzo trudna ze względu na zmieniające się warunki lodowe oraz silny wiatr. W poszukiwania zaangażowano także samoloty ze Szwecji. Z powietrza turystów trudno było jednak dostrzec, ponieważ na morzu utworzyły się bryły lodu sięgające miejscami kilku metrów wysokości, co utrudniało obserwację.
Tej zimy pokrywa lodowa na Zatoce Botnickiej jest wyjątkowo gruba z powodu długo utrzymujących się niskich temperatur, które panowały niemal nieprzerwanie od stycznia do końca lutego. Według danych instytutu meteorologicznego jeszcze w połowie marca lód ma około 40–80 cm grubości. Wiosną staje się on jednak bardziej miękki niż jesienią i zimą.