"Przed ambasadą Szwecji we Francji i ambasadą Tunezji Żółte Kamizelki rozpaliły ogień!! Gdzie jest policja??? Dzięki sąsiadom zdołaliśmy ugasić ogień"
- apel o tej treści pojawił się na oficjalnym profilu Veroniki Wand-Danielsson, ambasador Szwecji we Francji.
Dyplomatka zamieściła też zdjęcia przedstawiające ulicę przed budynkiem ambasady:
Devant l’ambassade de @SuedeenFR et l’ambassade de #Tunisie @ambtunfr des #GiletsJaunes mettant des feux!! Et la #police est où??? Grâce aux voisins solidaires nous avons su éteindre les feux... @mairie7 @datirachida #Acte8 @francediplo @SweMFA pic.twitter.com/lBc4ziA4ul
— Ambassadeur de Suède (@AmbassadeurSE) 5 stycznia 2019
W całej Francji odbywają się dziś - ósmą już z rzędu sobotę - demonstracje członków ruchu "żółte kamizelki" przeciwko rosnącym kosztom utrzymania we Francji. Policja poinformowała, że według danych z godz. 15 w całym kraju w demonstracjach bierze udział ok. 25 tys. ludzi.
Szczególnie agresywny charakter mają dzisiejsze zajścia właśnie w Paryżu.
#Paryż
— PikuśPOL ?? (@pikus_pol) 5 stycznia 2019
Żółte kamizelki przejęły styl walki od czarnych kamizelek ???? pic.twitter.com/JQUQcfxoDb
Wczesnym popołudniem w czasie manifestacji w stolicy Francji w pobliżu merostwa zakapturzeni manifestanci zaczęli rzucać butelkami i kamieniami w funkcjonariuszy, którzy odpowiedzieli gazem łzawiącym. Policja ponownie użyła gazu, gdy około 40 minut później część protestujących usiłowała przejść przez most, zmieniając planowaną wcześniej trasę marszu spod merostwa do budynku Zgromadzenia Narodowego, niższej izby parlamentu.
Sobota w Paryżu ? pic.twitter.com/jrY14UaaVt
— PikuśPOL ?? (@pikus_pol) 5 stycznia 2019
W Paryżu protestuje około 4 tys. ludzi. Do krótkiej manifestacji doszło również przed siedzibą agencji prasowej AFP, gdzie "żółte kamizelki" skandowały hasła wrogie wobec mediów.
W protestach w Rouen, na północnym zachodzie kraju, wzięło udział 1-2 tys. ludzi. W kierunku jednego z manifestantów funkcjonariusze wystrzelili gumowy pocisk i co najmniej dwie osoby zostały zatrzymane. Na głównej ulicy miasta z koszów na śmiecie i materiałów budowlanych demonstranci utworzyli dwie barykady; jedna z nich została podpalona.
Manifestacje odbywały się także w Montpellier, Marsylii, Tuluzie, Lyonie czy w Bordeaux, gdzie pokojowo maszerowało ok. 4,6 tys. ludzi. Jak mówił w rozmowie z AFP przedstawiciel policji, sytuacja szczególnie napięta jest w Paryżu, nieco mniej - w leżącym niedaleko stolicy Beauvais. Do prób wtargnięcia do prefektur doszło m.in. w Montpellier i Troyes, a do sądu - w Awinionie.