Portugalskie media poinformowały, że według ustaleń funkcjonariuszy dzieci przewożone przez Lizbonę w większości przypadków pochodzą z państw Afryki Subsaharyjskiej, w których językiem urzędowym jest angielski lub francuski.
Średnio co miesiąc notowany jest na lizbońskim lotnisku przynajmniej jeden przypadek próby wywiezienia afrykańskiego dziecka do któregoś z państw Europy Zachodniej.
Niektórzy z zatrzymanych dorosłych próbujących przewieźć dziecko mają obywatelstwo państw europejskich. Zazwyczaj mają oni legalne dokumenty, w przeciwieństwie do wywożonych dzieci. Portugalia jest tylko przystankiem na trasie do miejsca docelowego, jakim jest Europa Zachodnia. Zjawisko to nie ma związku z licznymi przypadkami nielegalnej imigracji dzieci z Angoli do naszego kraju w latach 2015-2016 - ujawniło źródło w Urzędzie ds. Obcokrajowców i Granic
Dziennik "Diario de Noticias" ustalił, że "w przypadku kilkorga dzieci, które zostały zatrzymane z ich >>opiekunami<< w Lizbonie, istnieje podejrzenie, że zostały one sprzedane handlarzom ludzi przez własne rodziny".
Choć Portugalia jest jedynie przystankiem na nowym szlaku handlu dziećmi, to miejscowe służby potwierdzają rosnącą w tym kraju liczbę niewolników, zarówno nieletnich, jak i dorosłych. W ubiegłym roku miejscowa policja zatrzymała tam 260 ofiar handlarzy żywym towarem, czyli o 35 proc. więcej niż w 2015 roku.
Wśród uwolnionych w ubiegłym roku ofiar najwięcej było obywateli Portugalii, Rumunii oraz Nepalu. W zdecydowanej większości przypadków zmuszani byli do pracy w rolnictwie lub do prostytucji.