Do takiej „zabawy” wybrano wojskowego, który w marcu 2015 r. w programie telewizji Fox News powiedział:
- "Stany Zjednoczone wpłyną na sytuację i odwrócą przebieg wojny, jeśli zaczną zabijać Rosjan. Zabijać tak dużo Rosjan, żeby nawet putinowskie media nie mogły ukryć tego faktu, że Rosjanie wracają do ojczyzny w workach na zwłoki".
Wówczas Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej wszczął sprawę karną przeciwko byłemu amerykańskiemu wojsku na podstawie artykułu „Publiczne apele o wszczęcie agresywnej wojny za pomocą wykorzystania mediów” (część 2 art. 354 Kodeksu karnego).
Pierwotnie informacja o incydencie na zawodach strzeleckich pojawiły się w sieciach społecznościowych na podstawie opowieści matki jednego z uczniów.
„Wczoraj młodszy syn opowiedział, ze po szkole zaproszono ich na strzelanie, gdzie rozstrzeliwano wroga ludu. To mnie zszokowało, zaczęłam się dopytywać. Okazało się, że dzieci zebrano, rozdano broń, i wszystkie zaczęły strzelać. Pamiętam, jak syn przeżywał tragedię w Kerczu [W technikum w tym mieście na Krymie doszło do zamachu, w którym przynajmniej 20 osób poniosło śmierć, kiedy uczeń rozstrzelał swoich kolegów ze szkoły i nauczycieli], a tu jego samego uczą strzelać”
- cytowała kobietę internetowa grupa „Tipicznyj Jekaterynburg”.
Wydarzenie organizowała fundacja charytatywna „Pomoc dzieciom ulicy”. Jego szef, Bek Manasow powiedział portalowi „Jekaterynburg on-line”, że pracownicy fundacji i goście postanowili „postrzelać sobie” już po zawodach.
- Uważamy, że Scales jest wrogiem ludu. Chcemy, by dzieci wyrosły na obrońców i żeby miały poczucie, że ojczyzna to ojczyzna, a jeżeli wróg atakuje – trzeba odpowiednio reagować – tłumaczył skandaliczny pomysł Manasow. Po czym dodał, że… „strzelanie do zdjęcia nie była obowiązkowe". Z jego słów na stadionie było ok. 100 nastolatków w wieku od 13 do 18 lat.
- Po oficjalnej części powiesiliśmy amerykańskiego rusofoba i każdy mógł strzelać do niego z broni pneumatycznej. Czasami strzelamy do Hitlera, ale do [prezydenta Ukrainy, Petro] Poroszenki jeszcze nie doszliśmy. Dzieci to nasza przyszłość i one muszą znać twarze wrogów ludu
- brnął „działacz” „organizacji charytatywnej”.