Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Niemieckie służby na długo przed atakiem w Berlinie obserwowały zamachowca

\"Islamski terrorysta Anis Amri, który rok temu w Berlinie zabił 12 osób, był na długo przed zamachem intensywnie obserwowany przez niemieckie służby\" – informuje dziennik \"Welt am Sonntag\". Nie wiadomo, dlaczego go nie aresztowano.

Autor:

Inwigilacja Amriego rozpoczęła się dużo wcześniej i była znacznie bardziej intensywna niż początkowo przyjmowano – piszą autorzy materiału w niedzielnym wydaniu "Die Welt" po przeanalizowaniu akt sprawy.

Federalny Urząd Kryminalny (BKA) i jego regionalna filia w Nadrenii Północnej-Westfalii (LKA) zarządziły w listopadzie 2015 roku obserwację Amriego przez informatora policji o pseudonimie "Murat". Agent informował swoich przełożonych wielokrotnie o radykalnych poglądach Amriego, co spowodowało objęcie w grudniu 2015 roku jego telefonów podsłuchem.

Dzięki temu policja wiedziała, że islamista ściąga z internetu instrukcje budowy bomb. W lutym 2016 roku policja zarejestrowała jego rozmowę telefoniczną z bojownikami Państwa Islamskiego (IS) w Libii, w której oferował on swoje usługi jako zamachowiec samobójca.

"Welt am Sonntag" podaje w wątpliwość stanowisko centralnych służb niemieckich - BKA i Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji(BfV), które twierdzą, że nie podejmowały żadnych operatywnych czynności w sprawie Amriego. Redakcja dotarła m.in. do analizy terrorysty sporządzonej przez BfV w styczniu 2016 roku, podpisanej osobiście przez szefa kontrwywiadu Hansa-Georga Maassena.

"Welt am Sonntag" pisze, że powody, dla których policja nie aresztowała Amriego, są niejasne. Zdaniem redakcji nie można wykluczyć wpływu służb innych krajów, które liczyły na to, że dzięki Amriemu dotrą do jego mocodawców z IS w Libii.

Wieloletni poseł partii Zieloni, ekspert do spraw służb Hans-Christian Stroebele uważa, że nad Amrim "czuwały" amerykańskie służby policyjne bądź wojskowe. Kilka tygodni po śmierci Amriego amerykańskie lotnictwo przeprowadziło atak lotniczy na bazę IS w Libii, w której prawdopodobnie znajdowały się osoby, z którymi kontaktował się Amri.

Pochodzący z Tunezji terrorysta Anis Amri 19 grudnia 2016 r. zastrzelił w Berlinie polskiego kierowcę Łukasza Urbana i wjechał jego 40-tonową ciężarówką na świąteczny jarmark na śródmiejskim placu Breitscheidplatz, zabijając 11 osób i raniąc ponad 70. Udało mu się zbiec do Włoch, gdzie w cztery dni po zamachu zginął w czasie wymiany ognia z policją.

Autor:

Źródło: PAP, niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat