Informacje przekazał szef władz wspólnoty autonomicznej Kastylia-La Mancha, Emiliano Garcia-Page, cytowany przez hiszpańskie media.
Według wcześniejszych informacji przekazywanych przez służby ratunkowe i władze regionalne w katastrofie zginęło 68 osób.
Garcia-Page przekazał najnowszy bilans ofiar podczas konferencji prasowej z premierem Pedro Sanchezem, po posiedzeniu centrum koordynacji działań kryzysowych (CECOPI). Jak poinformował, wśród 110 rannych, którzy potrzebowali pomocy medycznej, 60 opuściło już szpitale, a 50 pozostaje hospitalizowanych.
Szef władz regionalnych zaznaczył, że stan czterech najciężej rannych pacjentów poprawia się. Dodał, że jest „nieco bardziej optymistyczne nastawienie” dotyczące ich rokowań.
Żałoba narodowa
W środę o godz. 8.53 doszło do zderzenia się pociągów AVE i Iryo w miejscowości Urda w środkowej Hiszpanii.
Podczas wizyty na miejscu katastrofy premier Hiszpanii Pedro Sanchez ogłosił trzydniową żałobę narodową i zapowiedział dokładne wyjaśnienie przyczyn katastrofy.
Pasażerowie mówią o zderzeniu pociągów
Wielu pasażerów relacjonowało mediom, że mają trudność z odtworzeniem sekwencji wydarzeń po zderzeniu. Mowa jest o spadających przedmiotach, upadkach. „El Pais” przytoczył relację 53-letniego Kolumbijczyka, który po zderzeniu spojrzał przez okno i zobaczył dym. „Wstał. Drzwi były otwarte. Wyszedł na zewnątrz i pomagał wydostać się innym pasażerom. Gdy znaleźli się poza pociągiem, szli razem wzdłuż rowu, a okoliczni mieszkańcy przerwali ogrodzenie, by umożliwić im przejście. Odwrócił się i zobaczył zniszczone wagony. Właśnie wyszedł bez szwanku z jednego z nich” – czytamy w „El Pais”.
Dziennik „La Razon” przytacza z kolei wypowiedź Alberto, także pasażera pociągu Renfe, który zauważył, że „na szczęście mój wagon był jednym z ostatnich”. Jego pociąg najechał na tylne wagony składu Iryo. Kilka wagonów wykoleiło się; dwa spadły z nasypu.
„To było straszne. Przejechaliśmy po pociągu Iryo. Z samego momentu zderzenia pamiętam tylko jedną sekundę, która wydawała się wiecznością. Potem była już ciemność i schylenie się, żeby się ochronić. Musieliśmy pomagać sobie nawzajem wydostać się na zewnątrz. W moim wagonie fragment toru przebił dach. A pod nim leżał człowiek”
– powiedział dziennikarzowi gazety.
Na miejsce katastrofy w środę skierowano śmigłowce, liczne ambulanse i wozy straży pożarnej. Psy tropiące poszukiwały ludzi i ciał w zdruzgotanych wagonach. Ranni byli przewożeni przede wszystkim do szpitali w Toledo, Alcazar de Juan i Ciudad Real, ale kilku trafiło też do szpitali w Madrycie. W hali sportowej w miejscowości Urda znajdującej się najbliżej miejsca wypadku lokalne władze zorganizowały punkt pierwszej pomocy.
Dziennik „El Espanol” poinformował, że do godz. 14 pomoc otrzymało tam około 400 osób, zarówno rannych, jak i członków rodzin szukających bliskich. Mieszkańcy okolicznych miejscowości znosili tam wodę i posiłki. W jednej części opatrywano lżej rannych, w drugiej zajmowano się, przy wsparciu psychologów, osobami poszukującymi bliskich.