Marcin Horała ocenił, że niemiecka polityka oparta między innymi na specjalnych relacjach z Rosją i na tanim gazie od Rosji zbankrutowała. - Agresja Rosji na Ukrainę to przekreśliła właściwie. Można powiedzieć, że chcieliby, ale nie wypada, nie można i teraz stoją przed takim wyborem jak powiedzmy człowiek którego boli ząb i czy on zachowa się w sposób dojrzały, znaczy powie "no trudno pójść i wyrwać ten ząb, tak będzie bolało przez chwilę, będzie gorzej, no ale potem będzie uzdrowienie, będzie bardzo dobrze"" czy niestety "cały czas tak będziemy brali jakąś tabletkę, jakoś przeczekamy, jakoś Rosję ugłaskamy, może w międzyczasie na przykład Ukraina przegra i już będzie pokój i będzie można wrócić do tego, co było wcześniej" - zauważył.
- Tylko, że to, co było wcześniej to będzie za chwilę kolejny kryzys i kolejny nacisk Rosji, więc Niemcy powinny po prostu w sposób dojrzały powiedzieć "tak, ta polityka zbankrutowała, musimy się trwale uniezależnić od Rosji", nawet jeżeli w ciągu najbliższych miesięcy będzie to dla naszej gospodarki bolesne
- dodał polityk.
Niemiecki problem
Poseł Prawa i Sprawiedliwości zwrócił uwagę, że "okazało się że gospodarka niemiecka nie jest taka silna, jak się wszystkim wydawało, nie jest taka innowacyjna". - Tak naprawdę jej marżowość oparta była głównie na tanich surowców energetycznych z Rosji, na tanim gazie, który mieli na lepszych warunkach niż Polska na przykład - zauważył. - No i ewentualnie tanich podzespołach z Chin - dodał.
- Teraz, kiedy to pierwsze się skończyło, a drugie zostało ograniczone, to jak spojrzymy na wskaźniki na przykład bilansu handlowego Niemiec, to one się raptownie pogorszyły, więc oczywiście to nie jest dla nich przyjemne, to jest trudne. No ale sami sobie tę sytuację na głowę sprowadzili. Jeżeli będą próbowali w niej trwać, to tylko przedłużają te swoje bóle mówiąc kolokwialnie i na najbliższe lata trwale stracą konkurencyjność
- zaznaczył.