O śmierci 27-letniego mieszkańca Rzeczycy informuje serwis charter97.org, powołując się na relację rodziny, zamieszczoną na portalu "Fłagsztok". Dzmitrij Uschopau, pracownik miejscowej spółki gazowej, w sylwestrowy wieczór został zatrzymany na jednym z przystanków autobusowych w mieście. Był tam wraz ze znajomymi i planował udać się na powitanie nowego roku do swojej matki, mieszkającej w innej części miasta.
Jak relacjonuje "Flagsztok" 27-latek nie podporządkowywał się poleceniom milicjantów, a ci - wezwali posiłki.
Bliscy powiedzieli, że Dzmitrij został zabrany na milicję. Miał być bity i polewany wodą. Odwieziono go w mokrym ubraniu, niekompletnie ubranego. Na szpitalny oddział trafił - już po północy - w śpiączce. Mimo reanimacji, lekarzom nie udało się go uratować. Oficjalnie, po godzinie 1.00 czasu lokalnego - lekarz stwierdził zgon.
Według relacji jednego z bliskich, który widział ciało 27-latka, miał on na ciele ślady wskazujące na pobicie, siniaki i krwiaki na kolanach i nadgarstkach oraz okrągłą ranę na głowie.
"Oficjalnie - rozchorował się przy wejściu do placówki medycznej"
- napisał na Twitterze Franak Wiaczorka, doradca liderki białoruskiej opozycji, Swiatłany Cichanouskiej. Zamieścił on również zdjęcia przedstawiające ślady pobicia na ciele Dzmitrija (uwaga: 18+; zdjęcia pod tym linkiem).
W oficjalnym komunikacie Komitetu Śledczego napisano o "objawach ciężkiego zatrucia alkoholowego" oraz że "nie stwierdzono uszkodzeń narządów wewnętrznych czy złamań kości". Śledczy przekazali, że oczekują na wyniki badań toksykologicznych.
Jak mówią krewni zmarłego 27-latka, obecnie bezpieka wywiera presję na jego matkę. Dzmitrij Uschopau osierocił 5-letnią córkę.
"W tym przypadku, to nie była sprawa polityczna. Dla reżimu, przemoc staje się normalnym zachowaniem wobec Białorusinów - nie wobec protestujących, ale wobec całego społeczeństwa"
- skomentowała sprawę na Twitterze Swiatłana Cichanouska.
On New Year’s Eve, the regime took the life of Dzmitry Uskhopau. He was detained & beaten to death. In this case, there was nothing political. For the regime, violence became normal behavior towards Belarusians - not only the protesters but the population in general. pic.twitter.com/1G9DoFoIhN
— Sviatlana Tsikhanouskaya (@Tsihanouskaya) January 2, 2022