Według niektórych mediów cytujących unijnego komisarza ds. gospodarczych Paolo Gentiloniego miał on powiedzieć podczas posiedzenia komisji ekonomiczno-budżetowej Parlamentu Europejskiego, że przyczyną przeciągających się negocjacji z Warszawą na temat polskiego KPO jest kwestia dyskusji na temat wyższości prawa unijnego nad krajowym, która właśnie toczy się w Polsce.
Wiceszef resortu sprawiedliwości pytany przez "Nasz Dziennik" o wstrzymywanie się z akceptacją polskiego Krajowego Planu Odbudowy przez Komisję Europejską zwrócił uwagę, że termin na podjęcie decyzji przez KE minął 1 sierpnia.
"Polska przekazała wszystkie dokumenty już na początku maja. Mimo to nadal nie otrzymaliśmy należnych środków. Tracą na tym przede wszystkim polscy przedsiębiorcy"
- stwierdził.
Jak powiedział "ND" dr Romanowski, "Fundusz Obudowy wyposażył Brukselę w mechanizm szantażu finansowego i ta teraz z tego korzysta bez najmniejszych skrupułów, próbując jeszcze bardziej ograniczyć naszą suwerenność".
Próba wywarcia nacisk na sędziów
Romanowski zwrócił uwagę, że unijny komisarz ds. gospodarki Paolo Gentiloni przyznał, że przeciągająca się decyzja w sprawie Krajowego Planu Odbudowy jest związana z trwającym konfliktem na linii TSUE-Trybunał Konstytucyjny.
"To wyjątkowo bezpardonowa próba wywarcia nacisku na polskich sędziów i ingerencja w ich niezawisłość" - powiedział dziennikowi.
Według wiceministra dążąc do "przepchnięcia finansowej smyczy", jaką jest tzw. Fundusz Odbudowy, Ursula von der Leyen mamiła Polaków, mówiąc, że chodzi o jak najszybsze wsparcie dotkniętej lockdownem gospodarki. Zaznaczył, że podczas gdy inne państwa już korzystają z środków z Funduszu Odbudowy, polski plan nie został nawet zaakceptowany terminowo. Dodał, że Bruksela liczy, iż Trybunał Konstytucyjny ugnie się pod groźbą utraty środków dla Polski, "ale nasza gospodarka radzi sobie na tyle dobrze, że nie musimy sprzedawać swojej niepodległości" - stwierdził w rozmowie z "ND".
"Unijna agresja musi spotkać się ze stanowczą odpowiedzią"
- podkreślił wiceszef resortu sprawiedliwości, pytany przez dziennik, czy brane jest pod uwagę odejście od reformy wymiaru sprawiedliwości. Jak argumentował, wycofanie się z reformy oznaczałoby kapitulację przed bezprawnymi działaniami TSUE i Komisji Europejskiej.
"Polacy mają prawo decydować o zmianach ustrojowych i kolonialne zapędy Brukseli tego nie zmienią" - powiedział dziennikowi wiceminister.