Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Masowe protesty w Iranie. Tysiące zabitych - niespójne szacunki ofiar

Liczba potwierdzonych ofiar fali protestów w Iranie sięgnęła co najmniej 5002 osób - przekazała w piątek agencja AP, powołując się na aktywistów z organizacji pozarządowej HRANA i uprzedzając, że liczba ta wzrośnie. Internet w Iranie nie działa od dwóch tygodni, co sprawia, że przepływ informacji jest bardzo utrudniony. Reza Pahlavi mówi o przekroczonej liczbie 20 000 ofiar protestów.

Amerykańska Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka (Human Rights Activists News Agency - HRANA) powiadomiła, że spośród zabitych 4716 osób to demonstranci, a 203 - funkcjonariusze sił bezpieczeństwa oraz osoby związane z rządem. Zginęło również 43 dzieci oraz 40 przypadkowych cywilów, nie uczestniczących w protestach. W ramach rozszerzającej się kampanii aresztowań, prowadzonej przez władze, zatrzymano ponad 26,8 tys. osób.

Istnieje obawa, że liczba ofiar jeszcze wzrośnie - podkreśliła HRANA. Agencja, która ma siedzibę w USA, ale opiera swoje raporty na doniesieniach sieci aktywistów w Iranie, w przypadku wcześniejszych protestów była w stanie uzyskiwać dokładne dane.

Syn obalonego szachu Iranu, Reza Pahlavi, przekazał w Fox News, że liczba zabitych może sięgać nawet dwadzieścia tysięcy.

Zarzucił reżimowi okrutne działania, między innymi "strzelanie do ludzi w szpitalach".

W środę władze Iranu poinformowały, że w trakcie demonstracji i protestów, rozpoczętych 28 grudnia 2025 r., zginęło 3117 osób, spośród których 2427 to demonstranci i przedstawiciele sił rządowych, a pozostali to „terroryści”. W przeszłości irańska teokracja zaniżała lub w ogóle nie podawała liczby ofiar zamieszek.

Nowe dane o ofiarach śmiertelnych pojawiają się w czasie utrzymującego się napięcia, związanego z wyznaczeniem przez prezydenta USA Donalda Trumpa dwóch „czerwonych linii” dotyczących protestów w Iranie. W ocenie amerykańskiego przywódcy są nimi zabijanie pokojowych demonstrantów i masowe egzekucje w Teheranie - podkreślił portal Times of Israel, przypominając, że armia USA przesunęła na Bliski Wschód więcej zasobów, w tym lotniskowiec USS Abraham Lincoln i towarzyszące mu okręty wojenne, zmierzające wraz z nim do tego regionu z Morza Południowochińskiego.

Rozmieszczenie sił zbrojnych rozszerza możliwości Trumpa zarówno w zakresie lepszej ochrony sił USA na Bliskim Wschodzie w momentach napięć, jak i w zakresie ewentualnego podejmowania dodatkowych działań militarnych. W przeszłości USA okresowo zwiększały liczebność swoich wojsk w tej części świata, lecz działania to miały często charakter defensywny. Media przypominają jednak, że w ubiegłym roku armia amerykańska dokonała znacznej koncentracji sił przed czerwcowymi atakami na nuklearne instalacje Iranu.

Trump wyjaśnił w czwartek reporterom na pokładzie samolotu Air Force One, że Stany Zjednoczone przemieszczają „armadę” okrętów w stronę Iranu „na wszelki wypadek”, gdyby Waszyngton chciał podjąć działania zbrojne.

- Mamy ogromną flotę zmierzającą w tamtym kierunku i być może nie będziemy musieli jej użyć - powiedział Trump. - Wolałbym, żeby nic się nie wydarzyło, ale bardzo uważnie ich (Iran - PAP) obserwujemy - podkreślił.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane