Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Łukaszenko współczuje… rodzicom swojej ofiary

Alaksandr Łukaszenka oświadczył dziś, że współczuje rodzicom Andreja Bandarenki – młodego człowieka, który został w czwartek pobity na śmierć. Wspomniał też o mechanizmie przywracania na studia młodych ludzi skreślonych z listy studentów.

Autor:

„Szczerze współczuję rodzicom. To źle, jeśli człowiek traci życie, a tym bardziej młody człowiek” – powiedział Łukaszenka podczas wywiadu z białoruskimi i zagranicznymi mediami. Słowa te przytoczył zbliżony do Łukaszenki kanał Telegramu „Puł Pierwogo”.

Łukaszenka oświadczył, że interesował się przebiegiem śledztwa i uprzedził Komitet Śledczy, że „ten problem będzie się rozkręcać”.

„A dziś rano, ponieważ wszyscy zaczęli po raz kolejny oskarżać milicję, zadzwoniłem do prokuratora generalnego (Alaksandra) Szwieda i powiedziałem: weźcie tę sprawę pod ściślejszą kontrolę, żeby potem nie było, że milicja i Komitet Śledczy sami prowadzili śledztwo”

– zaznaczył.

Według naocznych świadków, Bandarenka podszedł w środę do zamaskowanych mężczyzn, którzy zaczęli zdejmować biało-czerwono-białe flagi używane przez środowiska opozycyjne. Kiedy Bandarenka coś do nich powiedział, został mocno popchnięty przez jednego z nich, a potem biło go już dwóch mężczyzn. W końcu wsadzono go do mikrobusa i zawieziono na komisariat. Półtorej godziny później karetka pogotowia zabrała go do szpitala. Gdy trafił na salę operacyjną, był już nieprzytomny. Mimo kilkugodzinnej operacji jego stan się nie poprawił i wieczorem w czwartek zmarł.

Komitet Śledczy powiadomił w piątek, że według ustaleń śledztwa w środę milicja otrzymała zgłoszenie, że w Mińsku doszło do bijatyki między „agresywnie nastawionym mieszkańcami wieszającymi wstęgi” a osobami, które je zdejmowały. „Przybyli na miejsce funkcjonariusze milicji znaleźli mężczyznę z obrażeniami ciała i oznakami odurzenia alkoholem” – twierdzi Komitet. Mężczyzna został przewieziony na komisariat w celu – jak podał Komitet – wyjaśnienia okoliczności zdarzenia, ale "w związku z pogorszeniem się jego stanu zdrowia wezwano do niego karetkę” i mimo udzielenia mu pomocy medycznej zmarł.

W odpowiedzi na komunikat Komitetu lekarze pogotowia ratunkowego opublikowali na kanale Telegramu „Białe Chałaty” kartę wypisową Bandarenki, w której napisano, że miał „0 proc. alkoholu we krwi”.

Sprawa ta wywołała falę spontanicznych akcji solidarności z młodym człowiekiem w wielu miastach Białorusi. Tworzono żywe łańcuchy, składano kwiaty i zapalano znicze pod jego zdjęciami. Doszło do zatrzymań.

Łukaszenka odniósł się dziś również do kwestii młodych ludzi skreślanych z listy studentów za udział w akcjach protestacyjnych. Jak powiedział, polecił opracowanie mechanizmu przywracania ich na studia „pod gwarancje”.

„Trzeba kiedyś wrócić do tej sprawy i przyjrzeć się tym skreślonym. Mam w tym praktykę: pod gwarancje” – oświadczył.

Jak powiedział, na uczelniach zostaną powołane komisje, w skład których wejdą przedstawiciele uczelni, w tym studentów, i „upoważnieni pełnomocnicy, których mam na wyższych uczelniach”. „Zbiorą się i rozpatrzą te wszystkie oświadczenia. Trzeba przecież na nie odpowiedzieć. Rodzice piszą, wielu studentów pisze” – oświadczył.

Według niego zostało wyrzuconych około 300 osób, a niektórzy „to w ogóle zdolni ludzie”. „Pomyślałem: stracimy ich. Komu oni są potrzebni? No pojadą do tej Polski i niech tam pracują. Ale oni nie są tam potrzebni” – oznajmił.

I dodał: „Są możliwe różne metody, nie potrzeba nam draki w społeczeństwie”.
 

Autor:

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane