Dziennik zastanawia się, jak kraje UE oraz Szwajcaria, będąca członkiem grupy Schengen, powinny reagować w takiej sytuacji, gdy „autokraci działają jako przemytnicy państwowi i wykorzystują uchodźców do wojny hybrydowej”.
„Odpowiedź na cyniczną instrumentalizację migrantów i osób ubiegających się o azyl przez reżim w Mińsku nie wydaje się prosta”
– podkreśla TA. Zaznacza przy tym, że nie stanowiłoby problemu dla państw UE i Schengen samo przyjęcie ok. 15 tys. osób z Iraku, Libii czy Afganistanu, które utknęły na Białorusi, na granicy z Polską. Jednak przyjęcie ich w tym momencie i w takich okolicznościach „byłoby zaproszeniem dla Łukaszenki i innych autokratów do przerzucenia jeszcze większej liczby uchodźców na zewnętrzną granicę Schengen i szantażowania UE” – zaznacza TA.
„Jeśli kraje Schengen stracą kontrolę nad swoimi granicami zewnętrznymi, prędzej czy później swoboda podróżowania w obrębie Schengen się skończy” – obawia się TA.
Dziennik przypomina, że ta obecna eskalacja na zewnętrznej granicy UE nie jest przypadkowa, ale została celowo sprowokowana przez Łukaszenkę. „Uchodźcy służą jako narzędzie do zniesienia przez EU sankcji wobec Białorusi. Np. Syryjczycy są aktywnie rekrutowani w kraju, w którym toczy się wojna domowa, przylatują do Mińska, a następnie przewozi się ich pod granicę z Polską” – opisuje TA.