Według informacji służb prasowych Kongresu Narodowego zakończenie prac w komisji Izby Deputowanych, niższej izby parlamentu Argentyny, spodziewane jest do piątku.
Jak oczekują władze lewicowej koalicji Frente de Todos, w ramach której w 2019 r. wybory prezydenckie wygrał Alberto Fernandez, rozpoczęcia debaty nad projektem w Izbie Deputowanych należy spodziewać się w połowie grudnia. Wówczas też miałoby odbyć się głosowanie projektu w izbie.
16 listopada prezydent Fernandez skierował do Kongresu Narodowego projekt ustawy dopuszczającej możliwość przerywania ciąży. Dokument przewiduje, że ciąża może zostać usunięta do 14 tygodnia, bez względu na powód.
W sobotę na znak protestu przeciwko inicjatywie prezydenta w całej Argentynie manifestowało kilkaset tysięcy osób. Wiece i marsze odbyły się w ponad 500 miastach kraju, a w ich trakcie, jak odnotowała argentyńska agencja prasowa Telam, przeważali młodzi ludzie.
Jak powiedziała uczestnicząca w sobotnim wydarzeniu Ana Belen Marmora z ruchu Unidad Provida, protesty w całym kraju zostały zorganizowane przez ponad 150 różnych organizacji. Zarzuciła prezydentowi kraju manipulowanie opinią publiczną w sprawie rzekomej fali śmierci kobiet, które dokonują zabiegów przerywania ciąży w podziemiu aborcyjnym.
“Dziś kobiety częściej umierają z ponad 100 innych powodów, szczególnie w okresie pandemii. Umiera 15 razy więcej ciężarnych, które chcą urodzić swoje dzieci, 20 razy więcej kobiet z niedożywienia lub HIV, a także 300 razy więcej Argentynek chorych na raka piersi”
- stwierdziła Belen Marmora.
Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami w Argentynie przerywanie ciąży możliwe jest w dwóch przypadkach: zagrożenia zdrowia lub życia matki oraz w sytuacji gwałtu.