Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Kubańczycy protestują przeciwko socjalizmowi

Od niedzieli na Kubie trwają antykomunistyczne protesty. Administracja prezydenta Joego Bidena i amerykańska skrajna lewica są niechętne stwierdzeniu, że Kubańczycy mają dość panującego tam ustroju. W zamian lansowana jest teoria, że przyczyną demonstracji jest pandemia koronawirusa.

Jak informowała „Gazeta Polska Codziennie”, w niedzielę doszło do protestu w mieście San Antonio de los Banos. Wkrótce potem antysocjalistyczne demonstracje rozlały się na całą Kubę. Prezydent Miguel Diaz-Canel oskarżył Waszyngton o ich zorganizowanie i wezwał „rewolucyjnych obywateli” do wyjścia na ulice. W mediach społecznościowych pojawiły się informacje o policyjnej przemocy i setkach aresztowanych, z których niektórzy zniknęli bez śladu. 

Wielu komentatorów zwróciło uwagę na fakt, że administracja USA wprawdzie wyraziła wsparcie dla demonstrantów, ale stara się nie wspominać o antysocjalistycznym charakterze protestów. Prezydent Joe Biden przyznał, że Kubańczycy „domagają się wolności od autorytarnego reżimu”. Znacznie większym echem odbił się wpis Julie Chung, która w Departamencie Stanu jest głównym dyplomatą ds. Kuby. Na swoim oficjalnym koncie napisała, że „obywatele Kuby korzystają z prawa do pokojowych zgromadzeń” i protestują z powodu „obaw o rosnącą liczbę infekcji i zgonów na COVID”.

Jej wpis został ostro skrytykowany przez senatora Marco Rubio, który urodził się w rodzinie kubańskich imigrantów i którego wielu krewnych uciekło do USA przed komunizmem.

– Obywatele Kuby protestują przeciwko 62 latom socjalizmu, kłamstw, tyrani i nędzy, a nie „wyrażają obawy (…) z powodu koronawirusa” – skomentował. – Dlaczego prezydentowi i jego ludziom tak trudno to przyznać? – zaznaczył. Na antenie stacji Fox News Rubio stwierdził też, że Biden unika słów „socjalizm” i „marksizm”, mówiąc o protestach Kubańczyków. – Taki jest marksizm i chciałbym, żebyśmy mieli prezydenta i więcej liderów w Kongresie po lewej stronie, którzy chcą to przyznać – stwierdził. 
Inny syn kubańskich uchodźców, senator Ted Cruz, zapewnił o poparciu USA dla protestujących i wezwał Bidena do tego, by to jednoznacznie przyznał. – Lud ameryki stoi po stronie Kubańczyków i ich szlachetnej walki o wolność. Administracja Bidena musi głośno i jednoznacznie powiedzieć to światu – wskazał senator. Skrytykował również wpis Julie Chung. „Departament Stanu mówi nam, że komunistyczna dyktatura chroni prawo obywateli do pokojowych zgromadzeń” – napisał Cruz na swoim profilu, ilustrując wpis fragmentem artykułu o aresztowaniach protestujących. 

Niechęć Bidena i jego ludzi do wspominania o antysocjalistycznym charakterze protestów na Kubie wynika z faktu, że spora część lewego skrzydła demokratów jest zafascynowana wyspą. Niejednokrotnie publicznie chwalili część tamtejszych rozwiązań, jak np. uspołecznioną służbę zdrowia czy finansowanie aborcji z budżetu kraju. Joe Biden w trakcie kampanii zapowiadał, że wróci do polityki pojednawczej z Hawaną z czasów Baracka Obamy, która została całkowicie cofnięta przez Donalda Trumpa. 

Sami demokratyczni socjaliści na razie nabrali wody w usta. Żaden z nich nie wspomniał o protestach. Ich lider, senator Bernie Sanders, stwierdził podczas ostatniej kampanii wyborczej, że Kubańczycy nie buntują się przeciwko reżimowi, bo ten „wykształcił ich dzieci, dał im opiekę zdrowotną i zmienił społeczeństwo”. Wcześniej wyszło na jaw, że chwalił rewolucję i reżim Castro podczas wykładu w 1986 r.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane