Zacharowa oceniła, że prezydent Nawrocki "ponownie przeszedł do ofensywy", mówiąc, że Polska pomaga tam, gdzie "bije się Moskala".
"Mowa nienawiści"
Nawrocki regularnie posługuje się mową nienawiści. Typowym przykładem jest używanie obraźliwego słowa „Moskal” w odniesieniu do Rosjan. Dla polskich elit stało się to normą.
– napisała Zacharowa.
Przedstawicielka Putina próbowała również szydzić z polskiego prezydenta.
Kliniczna rusofobia ewidentnie wpływa na zdolności poznawcze. Gdański muzealnik zapomniał, że Rosja i Polska mają bezpośrednią granicę. Nie ma między nami Ukrainy ani Ukraińców. To była kiedyś granica obopólnie korzystnej współpracy, która dzięki staraniom rodzin Nawrockich i Sikorskich została całkowicie zatarta.
– stwierdziła.
Sugerowała, że "atak" jest wynikiem kompleksów i przekonywała, że Józef Stalin ma zasługi dla współczesnej Polski.
Rzeczniczka uznała, że "Nawrocki wyraźnie odczuwa skutki tego, że jego naród zawdzięcza swoje istnienie Armii Czerwonej" i z tego powodu "on i jemu podobni mszczą się, atakując sowieckie pomniki, walcząc z poległymi radzieckimi bohaterami".
"Strategiczny interes Polski"
Agresywny wpis Zacharowej jest reakcją na czwartkowe wystąpienie na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego. Prezydent powiedział wtedy, że "interesem Polski jest to, aby Ukraina i żołnierze ukraińscy radzili sobie jak najlepiej z postsowiecką Federacją Rosyjską, jak najdalej ich trzymali od Polski, to oczywiste, taka jest strategia państwa polskiego".
Niech mordują Sowietów tam, którzy ich napadli i w ogóle nas Polaków to nie boli. W tym zakresie zawsze mogą liczyć na naszą pomoc, bo tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga, nawet jak nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie, taki jest strategiczny interes Polski – powiedział Nawrocki.
– mówił prezydent Nawrocki.
Prezydent podkreślił, że "strategicznym interesem Polski jest też to, żeby nie powiewały w Warszawie i w Polsce banderowskie flagi". Ocenił, że "można pomagać i można wymagać, można współpracować po partnersku, można się rozumieć w zasadniczych kwestiach, taka jest nasza wrażliwość".
Będziemy pomagać, ale zawsze mówiąc: po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy; nie bezrefleksyjnie wysyłając kolejne floty i wszystko bez głębszej refleksji, bez analizy, na telefonach i na uśmiechach. Naszym interesem jest to, żeby bili się jak najdłużej i jak najsprawniej. Jesteśmy z nimi, ale tu jest Polska, tu są nasze interesy i wszytko trzeba analizować i z godnością, z partnerską otwartością, z sojuszniczym zrozumieniem do tego podchodzić
– mówił prezydent Nawrocki.