Katarzyna Gójska w rozmowie z Antonim Macierewicza zwróciła uwagę, że według USA "sto procent rosyjskich sił, które były skierowane na obszar przygraniczny jest już na terytorium Ukrainy". - Jednym słowem w tej chwili nie ma już na podorędziu takich szybkich, dodatkowych sił, które mogłyby wesprzeć te oddziały, które już się znalazły na Ukrainie i wkroczyć do walki. Jak pan patrzy na tę sytuację, biorąc pod uwagę tę wiadomość? - zapytała.
Jak wygląda sytuacja?
- To jest informacja, która stwarza dobre perspektywy dla obrony Ukrainy, bo to oznacza, że ten potencjał, który został przygotowany przez Rosję, nie jest w stanie przezwyciężyć obrońców państwa ukraińskiego.
- powiedział Antoni Macierewicz
Marszałek senior zwrócił uwagę, że brzmi to bardzo optymistycznie. - Cieszyłbym się, gdyby tak właśnie było. Musimy jednak wziąć pod uwagę, że poza siłami operacyjnymi o których tutaj mowa, istnieje też przecież cały aparat związany ze zdolnościami oddziaływania bombardowaniami, oddziaływania zewnętrznego tak, jak na przykład zaatakowano Jaworów. To nie były siły z terenu ukraińskiego zapewne, które strzelały do poligonu i tego pokojowego centrum w Jaworowie, lecz gdzieś spoza Ukrainy - zauważył.
- Miejmy świadomość, że potencjał jest jednak bardzo duży, ale skuteczność działania wojsk ukraińskich okazała się rewelacyjna. To jest bardzo optymistyczny punkt widzenia
- dodał.
Co planuje Rosja?
Katarzyna Gójska zapytała, czy Rosja swoimi działaniami chce przede wszystkim zdobyć Kijów, osadzić tam własne władze, a potem przedstawić ten konflikt jako „wojnę domową”. - Myślę, że ten scenariusz był brany pod uwagę, gdy zaczynał się atak rosyjski na Ukrainę. Teraz jest on coraz mniej realny. Dlatego że jednak zdobycie tak wielkiego miasta jakim jest Kijów, które było przygotowywane bardzo precyzyjnie przez Ukraińców do odparcia ataku ze strony rosyjskiej, jest naprawdę bardzo trudne - ocenił.
- Miejmy świadomość, że Ukraińcy są gotowi bronić się zarówno poprzez wojska operacyjne, jak i obronę cywilną, jak i działanie tej części ludności, która została w Kijowie i jest gotowa bronić własnej stolicy, własnego miasta. Myślę, że raczej Rosjanie skupią się na takich działaniach o jakich ostatnio się mówi, jak na przykład stworzenie nowego pseudo-państwa w oparciu o Chersoń
- powiedział.