Tak mniej więcej wygląda teraz co dziesiąty kilometr frontu na wschodzie. Niektórzy nadal topią czołgi i sprzęt z moździerzami po pospiesznym uderzeniu rakietowym, poprzedzonym pospiesznym uderzeniem lotniczym. I radzą sobie lepiej niż ktokolwiek inny, dzięki Waszej pomocy! – czytamy na Twitterze.
This is roughly what every tenth kilometer of the front in the east looks like now.
— EMPR.MEDIA (@EuromaidanPR) April 9, 2022
Some continue to melt mortar tanks and equipment with mortars after a rushed missile strike, preceded by a rushed air strike.
And do better than anyone, thanks to your help!#RussiaUkraineWar pic.twitter.com/cPh8DbWoyd
W miarę jak ratownicy ukraińscy posuwają się na terytorium wyzwolone z rąk rosyjskich okupantów, odkrywane są nowe potworne zbrodnie wojenne – podawało ministerstwo obrony Ukrainy.
Okazuje się, że Rosjanie zostawiając za sobą setki ciał cywili, ale też ładunki wybuchowe. Miny umieszczają praktycznie wszędzie.
Każdego dnia w Kijowie ratownicy wykrywają ponad 4000 ładunków wybuchowych. Miny umieszczono pod hełmami, w skrzynkach z amunicją, przy wejściach do piwnic, a nawet na drzwiach wejściowych jednostki ratowników Hostomelu. 5000 wolontariuszy pomaga przy usuwaniu gruzów – MSWiA
– podano.
Rescuers detect 4000+ explosive devices every day around Kyiv. Mines were placed under helmets, in boxes with ammunition, at the entrances to cellars & even on the front door of the Hostomel unit of rescuers. 5000 volunteers are helping with rubbles - MIAhttps://t.co/svqcCV4a06
— Euromaidan Press (@EuromaidanPress) April 9, 2022
Powrót do podkijowskich miejscowości wciąż jest niebezpieczny
– poinformował szef władz obwodu gen. Ołeksandr Pawluk. Jak powiedział mieszkańcy Kijowa „jeszcze długo będą słyszeć wybuchy”, ponieważ wciąż trwa rozminowywanie.
Według stanu z 8 kwietnia rozminowano 127 ha terenów pod Kijowem, 292 obiekty, 70 km dróg. Zabezpieczono prawie 9400 przedmiotów wybuchowych.
Do prac zaangażowano 17 grup złożonych z 87 specjalistów i 31 jednostek sprzętu z całego kraju – powiedział Pawluk.
Pirotechnicy pracują od rana do wieczora, by możliwie jak najszybciej rozminować miejscowości i drogi.
Pawluk zaznaczył, że wybuchy, które słychać w regionie, to odgłosy kontrolowanych detonacji znalezionych ładunków.
"Jeszcze długo będziecie je słyszeć, bo amunicji jest bardzo dużo – to pociski i miny; są zaminowane budynki, samochody, a nawet ciała zabitych, które pozostawił wróg" – dodał gen. Pawluk.
W niektórych rejonach – w okolicach Hostomla i w Irpieniu godzina policyjna będzie wydłużona do kilku dni.