Według informacji "Ukraińskiej Prawdy", 14 stycznia dowódca plutonu zdetonował granat w jednostce wojskowej w Rosji. Powierzchnia pożaru wynosiła 450 metrów kwadratowych. W powietrze wysadzona została także amunicja znajdująca się w magazynie broni.
Według wstępnych ustaleń, w wyniku tego zdarzenia zginęło 3 rosyjskich żołnierzy, 16 zostało rannych, a kolejnych 8 uznaje się za zaginionych. Propagandyści Kremla piszą o zdarzeniu, twierdząc, że miało ono miejsce... w wiejskim domu kultury. Nie podają też liczby zabitych, a jedynie rannych w liczbie 10 osób - w co trudno uwierzyć, biorąc pod uwagę fakty podawane m.in. na Telegramie.
"Chwała rosyjskim wojownikom" - ironizują ukraińscy komentatorzy, wskazując, że to nie pierwsza tego typu akcja w rosyjskich jednostkach. Zastanawiają się też, czy tego typu "niefortunnych wypadków" w Rosji wkrótce będzie więcej, sugerując sabotaż żołnierzy mających już dość bezsensownej wojny.