Według świadków, na których także powołuje się Reuters, rosyjskie samoloty, wspomagane przez artylerię armii syryjskiej, zrzucały również bomby na lasy w pobliżu prowizorycznych obozów na zachód od Idlibu.
Służba obrony cywilnej poinformowała, że wśród zabitych w zatłoczonych obozach, w których ponad 70 osób zostało rannych i przewiezionych do szpitali polowych, znalazło się troje dzieci i kobieta.
- "Nie ma tu żadnych baz wojskowych ani magazynów, ani też koszar rebeliantów. Tylko cywile"
- powiedział Seraj Ibrahim, ratownik z wspieranej przez Zachód organizacji Białych Hełmów.