Według reporterów "Bilda", wśród broni wysyłanej wcześniej na Ukrainę znajdowało się 2700 pocisków "Strela", z których 700 ma w ogóle nie działać. Urząd Zaopatrzenia Sił Zbrojnych Niemiec zatwierdził informację o tym, że nie nadają się one z użytku.
Niemieckie media podawały nawet, że na pociskach znajdowała się pleśń, a żołnierze, by je wyjąć z magazynów, musieli zakładać kombinezony ochronne.
Odnosząc się do rozmów między zachodnimi przywódcami a prezydentem Rosji Władimirem Putinem, Lambrecht oświadczyła, że są one "bardzo ważne", aby odejść od brutalnej przemocy, zwłaszcza wobec ludności cywilnej.
"Musimy jednak zobaczyć rezultaty" - podkreśliła minister i dodając, że "pilnie potrzebujemy korytarzy", aby ludzie mogli bezpiecznie opuścić oblegane przez Rosjan miasta.
Czy ta kolejna deklaracja Niemców oznacza, że znów będą pozbywać się sprzętu niezdolnego do użytku?