-- Przekształcimy siły reagowania NATO i zwiększymy liczbę naszych sił wysokiej gotowości do znacznie ponad 300 tys.
- powiedział szef NATO Jens Stoltenberg w rozmowie z dziennikarzami w przeddzień szczytu NATO w Madrycie. Obecnie siły szybkiego reagowania NATO liczą około 40 tys. żołnierzy.
Dobra informacja dla bezpieczeństwa
Doniesienia te w rozmowie z portalem Niezalezna.pl skomentował poseł Prawa i Sprawiedliwości Bartosz Kownacki. - To dobra informacja dla Europy, ponieważ dzięki temu zwiększy się jej bezpieczeństwo - zaznaczył.
Polityk zwrócił uwagę, że jest dobra informacja z dwóch powodów. - Po pierwsze jest to dobra informacja, ponieważ ta decyzja zwiększa nasze bezpieczeństwo. A po drugie to dobrze, że państwa NATO dostrzegają to zagrożenie ze strony Rosji i nie bagatelizują go tak, jak to bywało w latach ubiegłych - zaznaczył.
- Ta informacja jest niestety zła z innego powodu. Ta decyzja pokazuje bowiem, że to zagrożenie ze strony Rosji jest jak najbardziej poważne
- dodał.
Co zrobią państwa NATO?
Szef NATO odniósł się też bezpośrednio do Rosji. - Oczekuję, że sojusznicy wyraźnie oświadczą, że Rosja stanowi bezpośrednie zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa, dla naszych wartości, dla ładu międzynarodowego opartego na zasadach - wskazał.
Zapytaliśmy Bartosza Kownackiego o to, czy spodziewa się takiej deklaracji ze strony wszystkich państw sojuszu. - Oczywiście bardzo bym chciał, żeby tak się stało. Sądzę jednak, że będą takie kraje, które będą próbowały rozmiękczać takie stanowisko, ale mam nadzieję, że jednak presja na szczycie, na którym większość państw dostrzega takie zagrożenie, wymusi na nich przyznanie się do tego, co jest oczywiste, czyli do tego, że Rosja jest zagrożeniem - stwierdził.