W trakcie konferencji prasowej polski dziennikarz zapytał szefa rosyjskiej dyplomacji dlaczego, jego zdaniem państwa, które powstały po rozpadzie Związku radzieckiego, np. Ukraina czy Gruzja, zamiast utrzymywania dobrych relacji z Rosją, wybrały integrację z Zachodem, Unią Europejską i NATO nawet kątem wojny z Rosją.
„Pytam o to w kontekście rosyjskich interwencji militarnych na Gruzji, Ukrainie i koncentracji wojsk rosyjskich na Białorusi, także w kontekście prześladowań niezależnych stowarzyszeń w Rosji, takich jak stowarzyszenie Memoriał. Czy wobec tego bardziej efektywne nie będzie wybranie dialogu z Polską, które zostało zaproponowane w ramach OBWE pod przewodnictwem Polski? – pytał Mateusz Maranowski z TVP Info.
Wiedzą państwo, najważniejszą przyczyną jest, że władze tych państw okazały się bezradne i w tych państwach jest zainstalowane sterowanie zewnętrzne w jednym celu, żeby te państwa zostały oderwane od Rosji, żeby weszły do strefy wpływów NATO, co również jest sprzeczne z zasadą niepodzielności bezpieczeństwa, ponieważ jednym ze składników jest rezygnacja ze strefy wpływów
– mówił Ławrow.
Stwierdził, że Saakaszwili zwariował, a Rosja została zaatakowana, gdy próbowała nie dopuścić do ludobójstwa…
Kiedy na szczycie NATO w Bukareszcie padły te obiecanki, że Gruzja i Ukraina będą w NATO. Pan Saakaszwili zwariował. Gościł kilka tygodni przed atakiem na rosyjskie siły pokojowe przedstawicieli NATO-wskich. Był kiedyś taki przedstawiciel przy NATO, który określił jako najbardziej wyrazistą pomyłkę Sojuszu określenie perspektyw akcesji do NATO dla Gruzji i Ukrainy. W okresie, gdy ani premiera ani prezydenta Rosji nie było w Moskwie i została podjęta decyzja o ataku na rosyjskie siły pokojowe i kiedy Gruzja na poważnie chciała podbić Południową Osetiię i zrealizować tam to, co dawno planowano
– usiłował przekonywać szef rosyjskiego MSZ.
"Żeby zapobiec temu ludobójstwu i w odpowiedzi na atak na rozlokowane zgodnie z mandatem OBWE siły pokojowe, skierowaliśmy tam swoje siły zbrojne. To była deklaracja wojny i żadnej innej interpretacji w prawie międzynarodowym dla tego rodzaju czynów gruzińskich nie ma. Potem, żeby obronić te narody w ich dążeniu do niepodległości, kiedy tam były zorganizowane referenda, uznaliśmy te państwa, rozlokowaliśmy tam swoje bazy wojskowe, żeby Gruzini nawet nie wpadali na pomysł, żeby popełnić tego rodzaju zbrodnię" – stwierdził.
Co się tyczy Ukrainy, nigdy nie brakowało nam dobrej woli. To co zachodni koledzy, włączając przede wszystkim państwa członkowskie Unii Europejskiej potraktowali z lekceważeniem, tę sytuację, to zainicjowało procesy na majdanie w lutym 2014 roku. Przez cały rok 2013 Ukraina prowadziła rozmowy z UE na temat umowy stowarzyszeniowej. Kiedy Rosja się o tym dowiedziała od razu powiedziała wprost stronie ukraińskiej, że jeśli w tej umowie będą zawarte postulaty dotyczące wolnego handlu, to trzeba będzie skonfrontować to z istniejącą strefą wolnego handlu w ramach WNP (Wspólnoty Niepodległych Państw: Armenii, Białorusi, Kazachstanu, Kirgistanu, Mołdawii, Rosji, Tadżykistanu i Ukrainy – red.), żeby przekonać się o tym, czy jedna strefa nie będzie przeszkodą dla drugiej, bo z Ukrainą nie mieliśmy cła. A strona europejska w negocjacjach z Ukrainą zyskała dobre warunki eksportowe. W takim razie, gdybyśmy tego nie skonfrontowali, towary pochodzenia europejskiego bezcłowo dotarłyby na nasz rynek, i o tym ostrzegaliśmy o tym zarówno stronę ukraińską, jak i europejską. Była nawet propozycja stworzenia grupy trójstronnej, by nie było żadnych niedociągnięć w strefie gospodarczej. Pan Borell z pogardą powiedział, że UE nie będzie omawiała jak budować relacje z Ukrainą, ponieważ Rosja nie rozmawia z Unią, jak budować swoją relację z Chinami. No trudno. Skracając UE stymulowała majdan, bo tam ukształtowała się grupa, która opowiedziała się przeciwko decyzji prezydenta Janukowycza o odroczeniu podpisania umowy. Strona europejska wykorzystała tę sytuacją i powiedziała wprost, że Ukraina powinna się określić, czy będzie z Rosją, czy z Unią. To ziarno problemu, które wspominają niektórzy przedstawiciele zachodu, pytając o to, dlaczego chcą przyjaźni z państwami byłego związku radzieckiego nie z Rosją, a z Zachodem
– powiedział Ławrow.