Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Ławrow usłyszał trudne pytanie od polskiego dziennikarza. Oto, jak tłumaczył się z agresji na Gruzję

Minister spraw zagranicznych Polski Zbigniew Rau (który przewodniczy OBWE) i Rosji - Siergiej Ławrow rozmawiali dziś w Moskwie o sytuacji na Ukrainie oraz sprawach dwustronnych. Podczas konferencji padły zaskakujące słowa szefa rosyjskiej dyplomacji. Dotyczyły agresji Rosji na Gruzję. Siergiej Ławrow przedstawił rosyjską wersję wydarzeń twierdząc, że... to Rosja została zaatakowana.

W trakcie konferencji prasowej polski dziennikarz zapytał szefa rosyjskiej dyplomacji dlaczego, jego zdaniem państwa, które powstały po rozpadzie Związku radzieckiego, np. Ukraina czy Gruzja, zamiast utrzymywania dobrych relacji z Rosją, wybrały integrację z Zachodem, Unią Europejską i NATO nawet kątem wojny z Rosją.

„Pytam o to w kontekście rosyjskich interwencji militarnych na Gruzji, Ukrainie i koncentracji wojsk rosyjskich na Białorusi, także w kontekście prześladowań niezależnych stowarzyszeń w Rosji, takich jak stowarzyszenie Memoriał. Czy wobec tego bardziej efektywne nie będzie wybranie dialogu z Polską, które zostało zaproponowane w ramach OBWE pod przewodnictwem Polski? – pytał Mateusz Maranowski z TVP Info.

Wiedzą państwo, najważniejszą przyczyną jest, że władze tych państw okazały się bezradne i w tych państwach jest zainstalowane sterowanie zewnętrzne w jednym celu, żeby te państwa zostały oderwane od Rosji, żeby weszły do strefy wpływów NATO, co również jest sprzeczne z zasadą niepodzielności bezpieczeństwa, ponieważ jednym ze składników jest rezygnacja ze strefy wpływów

– mówił Ławrow.

Stwierdził, że Saakaszwili zwariował, a Rosja została zaatakowana, gdy próbowała nie dopuścić do ludobójstwa…

Kiedy na szczycie NATO w Bukareszcie padły te obiecanki, że Gruzja i Ukraina będą w NATO. Pan Saakaszwili zwariował. Gościł kilka tygodni przed atakiem na rosyjskie siły pokojowe przedstawicieli NATO-wskich. Był kiedyś taki przedstawiciel przy NATO, który określił jako najbardziej wyrazistą pomyłkę Sojuszu określenie perspektyw akcesji do NATO dla Gruzji i Ukrainy. W okresie, gdy ani premiera ani prezydenta Rosji nie było w Moskwie i została podjęta decyzja o ataku na rosyjskie siły pokojowe i kiedy Gruzja na poważnie chciała podbić Południową Osetiię i zrealizować tam to, co dawno planowano

– usiłował przekonywać szef rosyjskiego MSZ.

"Żeby zapobiec temu ludobójstwu i w odpowiedzi na atak na rozlokowane zgodnie z mandatem OBWE siły pokojowe, skierowaliśmy tam swoje siły zbrojne. To była deklaracja wojny i żadnej innej interpretacji w prawie międzynarodowym dla tego rodzaju czynów gruzińskich nie ma. Potem, żeby obronić te narody w ich dążeniu do niepodległości, kiedy tam były zorganizowane referenda, uznaliśmy te państwa, rozlokowaliśmy tam swoje bazy wojskowe, żeby Gruzini nawet nie wpadali na pomysł, żeby popełnić tego rodzaju zbrodnię" – stwierdził.

Co się tyczy Ukrainy, nigdy nie brakowało nam dobrej woli. To co zachodni koledzy, włączając przede wszystkim państwa członkowskie Unii Europejskiej potraktowali z lekceważeniem, tę sytuację, to zainicjowało procesy na majdanie w lutym 2014 roku. Przez cały rok 2013 Ukraina prowadziła rozmowy z UE na temat umowy stowarzyszeniowej. Kiedy Rosja się o tym dowiedziała od razu powiedziała wprost stronie ukraińskiej, że jeśli w tej umowie będą zawarte postulaty dotyczące wolnego handlu, to trzeba będzie skonfrontować to z istniejącą strefą wolnego handlu w ramach WNP (Wspólnoty Niepodległych Państw: Armenii, Białorusi, Kazachstanu, Kirgistanu, Mołdawii, Rosji, Tadżykistanu i Ukrainy – red.), żeby przekonać się o tym, czy jedna strefa nie będzie przeszkodą dla drugiej, bo z Ukrainą nie mieliśmy cła. A strona europejska w negocjacjach z Ukrainą zyskała dobre warunki eksportowe. W takim razie, gdybyśmy tego nie skonfrontowali, towary pochodzenia europejskiego bezcłowo dotarłyby na nasz rynek, i o tym ostrzegaliśmy o tym zarówno stronę ukraińską, jak i europejską. Była nawet propozycja stworzenia grupy trójstronnej, by nie było żadnych niedociągnięć w strefie gospodarczej. Pan Borell z pogardą powiedział, że UE nie będzie omawiała jak budować relacje z Ukrainą, ponieważ Rosja nie rozmawia z Unią, jak budować swoją relację z Chinami. No trudno. Skracając UE stymulowała majdan, bo tam ukształtowała się grupa, która opowiedziała się przeciwko decyzji prezydenta Janukowycza o odroczeniu podpisania umowy. Strona europejska wykorzystała tę sytuacją i powiedziała wprost, że Ukraina powinna się  określić, czy będzie z Rosją, czy z Unią. To ziarno problemu, które wspominają niektórzy przedstawiciele zachodu, pytając o to, dlaczego chcą przyjaźni z państwami byłego związku radzieckiego nie z Rosją, a z Zachodem

– powiedział Ławrow.

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane