W zeszłym tygodniu Litwa wprowadziła zakaz tranzytu przez ten kraj do obwodu kaliningradzkiego towarów objętych unijnymi sankcjami. W szczególności chodzi o węgiel, materiały budowlane, metale czy nowoczesną technologię. Rosjanie oskarżyli Litwę o nałożenie na Kaliningrad blokady, pojawiły się też groźby.
Równocześnie Rosjanie wielokrotnie naruszają przestrzeń powietrzną Estonii, także wykonując ćwiczenia, które mogłyby być elementem ewentualnego desantu na to państwo.
Redaktor Katarzyna Gójska zapytała polityków:
„Czy patrzeć na to, jako na realne przygotowanie się do realnego otworzenia kolejnego frontu wojny, czy bardziej analizować to w kontekście, który odpowiednio i trafnie nadał premier Wielkiej Brytanii. Boris Johnson podczas swojego wystąpienia zaapelował do przywódców państw G7, aby nie porzucały Ukrainy po 4 miesiącach wojny" – pytała redaktor.
Oczywiście, że to jest realna groźba, ponieważ my już wiemy, że Putin nie żartuje. Przykład Ukrainy pokazał, że istotnie mamy do czynienia z bandą szaleńców, którzy nie cofną się przed niczym
– podkreślił poseł Piotr Kaleta z Prawa i Sprawiedliwości.
Redaktor Gójska zaznaczyła, że Królewiec nie został odcięty od jakichkolwiek dostaw drogą lądową: „To jest kłamstwo Federacji Rosyjskiej. Tam chodzi o cement, stal itd. Bez tego oni przeżyją, cała reszta produktów, w tym produkty żywnościowe potrzebne do życia, u nich normalnie są".
Ja to wiem, pani wie, wiedzą nasi telewidzowie, ale jest to argument potrzebny Putinowi, ponieważ on dorobi sobie pewną ideologię do tego, żeby powiedzieć, że Królewiec jest odcięty od świata, także pod względem żywnościowym. Ta narracja będzie się sączyła, przebijała się i będzie pewnym argumentem
– mówił poseł PiS.
Odnosząc się do kwestii militarnych, proszę mi powiedzieć, dlaczego Putin miałby nie zaatakować Litwy? Dlaczego miałby nie zaatakować NATO? Tak samo żeśmy sobie przez cały czas myśleli, że Putin jest zainteresowany tylko i wyłącznie wschodnią Ukrainą, a okazało się, że poszedł zmasowany atak na wschodnią, ale i zachodnią Ukrainę. Teraz na tę zachodnią te ataki są ponawiane - na Lwów, na Kijów. Widzimy, że tutaj po prostu żartów nie ma. Uważam, że w tej chwili będzie sprawdzenie – jestem przekonanym, że jest to kwestia najbliższego czasu - sprawdzenie jedności struktur NATOwskich. Jak się okazało Putin sprawdził jedność Unii Europejskiej, której nie ma, jest żadna. Unia Europejska przy tym kształcie i z tymi liderami, których mamy - czyli Niemcy i Francja - nie ma żadnych wartości, na które się powołuje
– mówił Piotr Kaleta. Dodał, że teraz przez incydent z Królewcem, Putin może chcieć sprawdzić jedność, solidarność NATO.
Poseł Krzysztof Grabczuk z Koalicji Obywatelskiej podał, że szczyt NATO w Madrycie będzie historyczny. „Mamy przy wschodniej flance wojnę, będzie mowa o poszerzeniu sojuszu. W szczycie udział wezmą Japonia i Australia” – zaznaczył.
Jednocześnie ocenił, że większość przywódców na świecie w XXI wieku nie wyobrażała sobie, że będzie wojna w Europie.
Redaktor Gójska przypomniała 2008 rok, 2014 rok. „Ta wojna nie jest od 24 lutego. Mamy kolejną odsłonę w innej skali od 24 lutego, ale ta wojna na Ukrainie trwa od 2014 roku. (…) Słynne przemówienie pana prof.. prezydenta Lecha Kaczyńskiego na placu w Tbilisi państwo po prostu wyśmiali. A pan premier Tusk mówił, że to jest skrajnie nieodpowiedzialne. Dzisiaj widać, że to była bardzo wnikliwa i trafna analiza. Pan nie ma takiego poczucia, że pana środowisko polityczne dało się sprowadzić na manowce?" - pytała.
Ja mówię o tym początkowym okresie, o tym czasie gdy Związek Sowiecki się rozpadał, wszyscy mieli taką nadzieję. Natomiast rzeczywiście prawda jest taka, że od momentu kiedy Rosja weszła do Osetii, kiedy rozpoczęła się wojna w Gruzji, kiedy później już ten 2014 rok, to były momenty przełomowe
– odparł poseł Koalicji Obywatelskiej.
Rosja ma poważne problemy ze swoimi planami na Ukrainie. Nie jest dla niej na rękę wywoływanie kolejnego konfliktu. Wszystkie kraje Unii Europejskiej realizują pakiet sankcji. Musimy to robić by wzmocnić Ukrainę
– zaznaczył europoseł Marek Balt z Lewicy.
Adam Andruszkiewicz mówił, że prowokacja względem państw NATO jest możliwa. "Polska i państwa nadbałtyckie muszą być gotowe na taki test, a NATO musi pokazać jedność" - stwierdził. Powiedział, że jest to element strategii Federacji Rosyjskiej, który zawsze jest stosowany.
Takie straszenie wojną atomową, wojną atomową z całym Zachodem, wywieraniem wpływu także na społeczeństwa zachodnie, dlatego, że Rosja przeprowadzi takie działania w internecie produkując setki różnego rodzaju fake newsów i dezinformacji dziennie w danym państwie o tym, że grozi nam wojna światowa, że za chwilę rakiety spadną na Londyn, na Paryż – to takie celowe wywieranie presji na opinii publicznej, żeby ta z kolei wybierała presję na swoich polityków rządzących, aby „nie mieszali się do nieswojej wojny” – bo też jest taka ruska propaganda, że to nie jest wasza wojna. Rosja ma swoich pożytecznych idiotów w wielu państwach, w różnych formacjach, którzy powielają tego typu narrację. W Polsce również słyszymy polityków, którzy mówią: „nie pomagajmy Ukraińcom, nie wpuszczajmy ich za dużo, uważajmy, rząd PiS wciąga nas do wojny”. To takie powielenie wprost moskiewskiego głosu i właśnie o to Rosji chodzi
– zaznaczył minister Adam Andruszkiewicz.