Kwestia rzekomego przemytu broni z Ukrainy na Białoruś jest jednym z ulubionych tematów Łukaszenki i nie pamiętam ile razy o tym mówił w ostatnich latach - oznajmił rzecznik, oceniając ten wątek jako "paranoidalny".
Przy tym - jak dodał Demczenko w komentarzu dla portalu Ukraińska Prawda - Białoruś nie przedstawiła żadnych dowodów mających świadczyć o domniemanych faktach przerzutu broni.
Jak wskazał rzecznik, w ostatnich tygodniach Łukaszenka "znowu wrócił do "broni z Ukrainy"". Tym razem - jakoby - broń miała trafić do migrantów, którzy próbują przedostać się do krajów UE. A więc na tle kryzysu na granicy, który - jak podkreślił Demczenko - Białoruś sama wywołała, w taki sposób Łukaszenka próbuje "odwrócić uwagę" i "przerzucić winę na kogoś innego".
W niedawnym wywiadzie dla rosyjskich mediów Łukaszenka powiedział, że migrantom na granicy białorusko-polskiej "próbowano podrzucić broń" z Ukrainy.