W niedzielę w wyniku rosyjskiego ataku na Międzynarodowe Centrum Operacji Pokojowych i Bezpieczeństwa w obwodzie lwowskim na zachodzie Ukrainy, w pobliżu granicy z Polską, zginęło 35 osób, a 134 zostały ranne.
Międzynarodowe Centrum Operacji Pokojowych i Bezpieczeństwa, bardziej znane jako jaworowski poligon wojskowy, jest niecałe 40 km od Lwowa i ok. 20 km od granicy z Polską.
Wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości był pytany co zmienia dla naszego regionu ostrzelanie Jaworowa.
"W sferze czysto NATOwskiej, czy w sferze bezpośredniego oddziaływania, można powiedzieć, ze zasadniczych zmian nie ma. Cały czas walki toczą się na terytorium Ukrainy" – ocenił.
Ważne, by nie wpadać w panikę z tego powodu, bo do tej pory bombardowania były 100-150 km od nas. Odległość 30 km działa na wyobraźnię, ale dla rakiety czy samolotu to nie jest ogromna odległość. Pod kątem czysto fizycznym, ta różnica już tak duża nie jest
– dodał.
Oczywiście ma to znaczenie i na pewno zmienia sprawę w sposób symboliczny, bo rzeczywiście dokładność tego typu bomb czy rakiet jest zawsze ograniczona. Jeśli działania odbywają się rak blisko granicy, to może dojść do jej przekroczenia. Druga sprawa, że ewidentnie ten atak miał być dość butnym, bezczelnym sygnałem wysłanym przez Putina państwom NATO, bo został zaatakowany poligon, na którym odbywały się wspólne ukraińsko-natowskie ćwiczenia, gdzie byli szkoleni ukraińscy żołnierze. TO nie jest przypadek, że tak się wydarzyło. I sprawa ostatnia, myślę, że to może nie mieć związku z zapowiedziami ministerstwa obrony Rosji, że będzie traktować konwoje z zaopatrzeniem, jako cele militarne. To też był pewnego rodzaju pokaz siły, ale oczywiście nie można się dać zastraszyć, to jest kluczowe
– powiedział Fogiel.
♦ #SygnałyDnia: Gościem audycji jest @radekfogiel (@pisorgpl). https://t.co/ClmsYMfE9w
— Jedynka – Program 1 Polskiego Radia (@RadiowaJedynka) March 14, 2022
Jaworów to był jeden z tych hubów odbierających pomoc wojskową, która płynie przez Polskę do Ukrainy. Redaktor pytała, czy ten atak można ocenić jako próbę odcięcia Ukrainy od polskiej granicy.
To teza, która nie jest nieuzasadniona. Nie wiemy jakie są plany rosyjskiego sztabu. Nie ulega wątpliwości, że Rosjanie zdają sobie sprawę, że wsparcie z Zachodu jest istotne dla tego wysiłku wojennego Ukrainy i jest na pewno istotną przyczyną tego, że Ukraina się cały czas dzielnie broni. To jest też oczywiście duch walki, morale żołnierzy, ale też poczucie wsparcia w narodzie, wyszkolenie. Naturalnie ta pomoc jest nie bez znaczenia. Oczywiście część z tych działań może być dyktowana logiką wojenną, a część może po prostu wynikać z czystej frustracji z powodu braku tych postępów na froncie i z powodu braku postępu w łamaniu ducha Ukraińców
– mówił poseł.
Dodał, że konwoje humanitarne i inna pomoc będzie nadal docierać na Ukrainę. „Im mniej szczegółów, tym lepiej” – ocenił.
Putin próbuje rzucić Ukrainę na kolana wywołując katastrofę humanitarną. Ataki na budynki mieszkalne, ujęcia wody czy stacje energetyczne mają zasiać strach na ludzi. Są to zbrodnie wojenne
– zaznaczył Radosław Fogel.