W poniedziałek rosyjskie władze zdecydowały o uznaniu niepodległości tzw. Ługańskiej i Donieckiej Republiki Ludowej. Przez opinię międzynarodową zostało to uznane za pogwałcenie zasad stosunków międzypaństwowych i godzenie w suwerenność i integralność Ukrainy.
Okazuje się, że z podobnego rozwiązania chcą skorzystać także inne regiony, w których widoczne są silne wpływy rosyjskie.
Ana Cătăuță, posłanka rumuńskiej partii socjaldemokratów, stwierdziła, że "przywódcy separatystów z Tyraspola są w Moskwie i próbują wpisać Naddniestrze na listę separatystycznych regionów".
Naddniestrze to region we wschodniej części Mołdawii, mający status regionu autonomicznego. Pomimo ogłoszonej jeszcze na początku lat 90. XX w. niepodległości, nie jest przez społeczność międzynarodową uznawany za faktyczne państwo.
Naddniestrze pozostaje pod silnymi wpływami Rosji. Już w 2014 roku, gdy odbywało się referendum na zaanektowanym przez Rosję Krymie, z podobną inicjatywą do Dumy zwrócili się politycy z Naddniestrza.