- Dodatkowe sankcje w pierwszą rocznicę sfałszowanych wyborów prezydenckich na Białorusi
- jak podkreślono w komunikacie kanadyjskiego MSZ - są odpowiedzią na "ustawiczne, poważne i systematyczne naruszanie praw człowieka na Białorusi".
- Te nowe sankcje nakładają restrykcje na kluczowe sektory gospodarki Białorusi i ograniczają dostęp państwowych podmiotów białoruskich do finansowania na rynkach międzynarodowych. Sankcje są wymierzone w takie sektory jak papiery wartościowe i instrumenty rynku finansowego, finansowanie pożyczkami, ubezpieczenia i reasekurację, produkty naftowe i sole potasowe
- czytamy w poniedziałkowym komunikacie.
- Minął rok od sfałszowanych wyborów prezydenckich w sierpniu 2020 r., a od tego czasu reżym białoruski dowiódł swojej ewidentnej pogardy dla praw człowieka. Od tego czasu Kanada współdziała z międzynarodowymi partnerami, w celu wywierania presji na odpowiedzialnych za trwające naruszenia praw człowieka. Środki ogłoszone dziś dowodzą, że Kanada zamierza kontynuować swe wysiłki, by położyć kres bezkarności tych, którzy łamią prawa obywateli
- powiedział cytowany w komunikacie minister spraw zagranicznych Kanady Marc Garneau.
Poprzednio Kanada nałożyła sankcje łącznie na 72 białoruskich funkcjonariuszy i urzędników oraz pięć podmiotów. Ostatni raz nową listę ogłoszono 21 czerwca br. w porozumieniu z USA, Wielką Brytanią i Unią Europejską. Rząd federalny przekazał też ponad 3 mln CAD na wsparcie organizacji i ruchów obywatelskich działających na rzecz demokratyzacji Białorusi, szczególnie w kwestiach takich jak prawa kobiet i wolne media.
Minister Garneau spotkał się 6 lipca br. z liderką opozycji białoruskiej Swiatłaną Cichanouską.
Nowe sankcje wobec Białorusi ogłosił też w poniedziałek prezydent USA Joe Biden. Amerykańskie sankcje objęły 27 osób i 17 podmiotów gospodarczych, w tym m.in. oligarchów bliskich Alaksandrowi Łukaszence. W komunikacie określono ich jako "portmonetki Łukaszenki". Sankcje ogłosiła też w poniedziałek Wielka Brytania.