Zdaniem eksperta obecne władze nie mają legitymacji społecznej, a społeczeństwo jest głęboko podzielone. Wewnątrz kraju, jak ocenił, panuje „psychologia zimnej wojny domowej”.
- Za społeczeństwo uważa się tylko tych, którzy popierają Łukaszenkę. Pozostali to wrogowie, zdrajcy, terroryści, faszyści. Wobec nich państwo może sobie pozwolić na wszystko – nie działa prawo
– wskazał Karbalewicz. Ta sytuacja „doprowadziła do emigracji dziesiątków tysięcy obywateli, zarówno z powodów politycznych, jak i ekonomicznych”.
Jego zdaniem również ci, którzy poparli władzę, nie czują się komfortowo. „Oni nie czują, że wygrali. Właśnie dlatego trwają represje, bo władze same nie wierzą, że wygrały poparcie społeczne” – ocenił Karbalewicz.
- Stało się jeszcze coś ważnego – kryzys wyszedł poza granice Białorusi i stał się problemem co najmniej regionalnym
– ocenił Karbalewicz, przytaczając tylko wydarzenia ostatnich kilku miesięcy – przymusowe lądowanie lotu Ryanair w Mińsku i aresztowanie Ramana Pratasiewicza, sprowokowanie kryzysu migracyjnego, skandal ze sportsmenką Cimanouską czy sprawa zabójstwa białoruskiego działacza w Kijowie.
Izolacja Białorusi
Podczas gdy wewnątrz kraju trwa „likwidacja struktur społeczeństwa obywatelskiego”, a na zewnątrz – zaostrzenie w relacjach z Zachodem, narasta izolacja Białorusi. „Nie sądzę, że reżim świadomie wybiera izolację, bo to jednak szkodzi gospodarce, nikt nie jest zainteresowany izolacją samą w sobie. Ale ten proces jest skutkiem ubocznym walki o utrzymanie władzy – ono stanowi obecnie najwyższy priorytet” – wskazał Karbalewicz.
Po 2014 r., czyli od rosyjskiej aneksji Krymu i wojny w Donbasie białoruska polityka zagraniczna opierała się na kilku filarach – wielowektorowości, koncepcji „donora bezpieczeństwa” i dyskontowania położenia pomiędzy Wschodem i Zachodem, zarabiania na tranzycie i pośrednictwie.
Dzisiaj, jak mówił Karbalewicz, te koncepcje „można włożyć między bajki”. Relacje z Zachodem pogorszyły się, Białoruś przestała być wiarygodnym partnerem dla procesu uregulowania w Donbasie czy w innych konfliktach, a rola pośrednika w biznesach między Wschodem i Zachodem też stanęła pod znakiem zapytania.
- Nawet tak hołubione przez Mińsk Chiny są teraz w niejednoznacznej sytuacji. Białoruś miała być ważnym elementem nowego Jedwabnego Szlaku, miała być wyjściem na Europę
– przypomniał ekspert.
Konflikt między władzą a większością społeczeństwa
Po wyborach w 2006 czy 2010 r. Zachód wprowadzał sankcje za powyborcze represje, lecz z czasem dochodziło do normalizacji. Łukaszenka zwalniał więźniów politycznych, sankcje były warunkowo łagodzone i znoszone. Według Karbalewicza Białoruś ma obecnie do czynienia z kryzysem „zupełnie innego rodzaju”.
- Wtedy protestowała mniejszość, a dzisiaj mamy konflikt pomiędzy władzami a większością społeczeństwa. Łukaszenka nie chce go rozwiązać, a raczej widzi jego rozwiązanie w pokonaniu oponentów. Nie da się jednak zmusić tych ludzi do tego, by go pokochali. Obecny kryzys jest nie do rozwiązania w ramach obecnego reżimu politycznego
– ocenił analityk.