Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Holendrzy torturowali i zabijali więźniów na Bali po II wojnie światowej

Holendrzy po II wojnie światowej torturowali i zabijali setki jeńców w obozach znajdujących na Bali w Indonezji - wynika z opublikowanej właśnie książki badaczki Anne-Lot Hoek “Bitwa o Bali. Opór zmiażdżony obozami tortur”.

Autor:

Podczas wojny o niepodległość Indonezji holenderska armia posiadała kilkadziesiąt obozów jenieckich na wyspie Bali. Książka Hoek rzuca dodatkowe światło na niechlubną kartę w historii Niderlandów.

Na potrzeby swojej pracy badaczka przeprowadziła przeszło 120 wywiadów na wyspie. Z jej relacji wynika, że często powtarzała się ta sama historia. „Opowiadając o obozach, ludzie mówili o torturach i egzekucjach” – mówi Hoek cytowana przez portal RTL Nieuws.

„Podtapianie, głodzenie, rażenie prądem, gwałty na nieletnich kobietach”

– przytacza relacje mieszkańców naukowiec, która rozpoczęła swoje badania w 2013 roku.

Obozy jenieckie były częścią polityki dekolonizacyjnej Holandii. W obozach założonych przez armię, ludzie byli systematycznie torturowani i zabijani.

Zginęły "setki"

Dotychczas nie było wiadomo, ile dokładnie osób w nich zginęło, holenderskie archiwa na ten temat milczą. Po latach badań, Hoek zdołała jednak przybliżyć ich liczbę i szacuje je na „setki”.

Po zakończeniu II wojny światowej proklamowana została niepodległa Republika Indonezji. Historycy szacują, że podczas wojny zginęło około 30 tys. Holendrów, osób cywilnych oraz żołnierzy. Po stronie indonezyjskiej zanotowano ponad 100 tys. ofiar.

Walki ustały dopiero w 1949 r. Stało się to pod presją międzynarodową. Prezydent USA Harry Truman oświadczył, że Holandia straci amerykańską pomoc rozwojową, jeżeli nadal będzie prowadzić wojnę z Indonezją.

Król Wilhelm-Aleksander przeprosił za holenderską przemoc w wojnie dekolonizacyjnej podczas wizyty państwowej w Indonezji w marcu zeszłego roku.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej