Papież odpowiedział na wielokrotne żądanie prezydenta Meksyku Andresa Manuela Lopeza Obradora, według którego „konkwista nie była spotkaniem dwóch kultur, ale inwazją wojskową", która zapoczątkowała trzy wieki władzy kolonialnej.
Z okazji 200-lecia niepodległości Meksyku, Franciszek przekazał list, w którym przeprosił „za grzechy osobiste i społeczne popełnione przez Kościół katolicki w Meksyku oraz za wszelkie działania i zaniechania, które nie przyczyniły się do ewangelizacji”. Przyznał, że wiele tych działań spowodowało „głęboki bol i cierpienie w tzw. Nowej Hiszpanii”, ale jednocześnie zaapelował, aby nie pozostawać w bólu przeszłości, ale uczyć się z niej.
Szefowa regionu Madrytu z centroprawicowej Partii Ludowej Isabel Ayuso wyraziła zdumienie słowami papieża i przypomniała o spuściźnie kolonizatorów na kontynencie amerykańskim. Przewodnicząca regionu Madrytu przebywa obecnie w USA, gdzie broniła „spuścizny Hiszpanii w Ameryce” przed tzw. czarną legendą i „manichejskim rewizjonizmem historycznym”.
- To niebezpieczny trend komunistyczny, realizujący się poprzez indiańskość - powiedziała Ayuso. - Polityki populistyczne w Ameryce Łacińskiej doprowadzają do wzrostu nienawiści i zachęcają masy do rewolucji.
Rzecznik Vox skrytykował papieża za zachęcanie duchowieństwa meksykańskiego do pobierania nauk z przeszłości, po uznaniu popełnienia przez Kościół grzechów podczas ewangelizowania Ameryki po konkwiście.
- Nie wiem, dlaczego papież narodowości argentyńskiej przeprasza w imieniu innych
- powiedział Espinoza de Monteros.
Dziennik „ABC” podkreślił we wtorek, ze hiszpański konkwistador Meksyku z XVI wieku Hernan Cortes zwrócił się do króla Hiszpanii o przysłanie duchownych, aby uczyli Indian zasad chrześcijaństwa.