Bezzałogowiec wybuchł w bezpośredniej bliskości posterunku granicznego na granicy z Rumunią w Kardamie, na północnym wschodzie Bułgarii. Doszło do tego w odległości kilometra od tłoczni gazu Gazociągu Transbałkańskiego. Nie ma ofiar - podał Radew.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Premier dodał, że warkot drona usłyszeli funkcjonariusze rumuńskiej straży granicznej, po czym patrol bułgarskiej policji poinformował o „silnej eksplozji, której towarzyszył czarny dym”.
Bulgarian PM Rumen Radev said a drone entered Bulgarian airspace from Romania at 8:10 this morning and exploded about 100 metres inside Bulgaria, near a compressor station.
— JazzBG 🇧🇬🇪🇺🇺🇦 (@JazzBulgaria) August 8, 2026
No casualties or damage were reported. Authorities are still working to identify the drone. pic.twitter.com/5jcI76gQxW
Według Radewa urządzenie nie zostało wykryte wcześniej przez żadne z dwóch państw.
„Jak wiecie, wykrycie i neutralizacja tych dronów stanowią poważne wyzwanie” – zaznaczył.
„Jedno jest pewne: dron przenosił znaczną ilość środków wybuchowych, skoro słyszano go z odległości i spowodował tak dużo czarnego dymu” - zauważył premier.
Dron spadł na pole słoneczników.
Radew wyraził nadzieję, że wkrótce zostanie ustalony typ drona, zaznaczył jednak, że nie był to „dron rekreacyjny”, tylko jakiś większy.
W ostatnich miesiącach w krajach Europy Wschodniej, które należą do NATO i wspierają Ukrainę, nasiliły się incydenty z udziałem bezzałogówców.
Okolice eksplozji drona: