Położona kilkadziesiąt kilometrów na północny zachód od Kijowa Borodzianka leżała na jednej z głównych linii natarcia sił rosyjskich, starających się podejść pod ukraińską stolicę od strony Białorusi. W początkowej fazie rozpoczętej 24 lutego rosyjskiej inwazji licząca ok. 12,5 tys. mieszkańców Borodzianka była wielokrotnie ostrzeliwana i bombardowana. Później zajęły ją wojska rosyjskie, po ich wycofaniu się siły ukraińskie 1 kwietnia odzyskały kontrolę nad miasteczkiem.
Od tego czasu media i władze ukraińskie informują o ogromnej skali zniszczeń w wyzwolonym mieście, wypalonych ruinach bloków, całkowicie zburzonych domach, ogromnych gruzowiskach, pod którymi wciąż mogą znajdować się ciała setek ofiar rosyjskich ataków.
Borodianka -materiał Radio Svoboda.
— Michał Marek (@mic_marek) April 7, 2022
"Najpierw strzelali po oknach, by nikt się nie wychylał, później strzelali z czołgów. Bomby lotnicze spadały na bloki z wielkiej płyty, by zadać większe straty. Ilości ofiar nie jesteśmy w stanie oszacować... Żołnierze #Rosja kradli wszystko". pic.twitter.com/f44yUoRkUf
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski mówił w opublikowanym w nocy z poniedziałku na wtorek nagraniu, że liczba cywilnych ofiar śmiertelnych w Borodziance może być nawet wyższa niż ta w Buczy. Według ukraińskich władz w leżącej miedzy Borodzianką a Kijowem Buczy siły rosyjskie zamordowały kilkaset cywilów.
Portal Kyiv Independent zaznacza, że ukraińscy cywile, którzy zginęli w Borodziance zostali w większości zabici podczas nalotów, część z nich pogrzebana żywcem w piwnicach zbombardowanych bloków. Sytuacja w Buczy była inna - większość zabitych tam osób była torturowana i zastrzelona - zaznacza portal.
Również ukraińska prokurator generalna Iryna Wenediktowa ocenia, że ostateczna liczba cywilnych ofiar w Borodziance będzie wyższa niż w innych wyzwolonych miejscowościach obwodu kijowskiego. Doradca mera miasta Anatolij Rudniczenko szacował w środę, że w zbombardowanych blokach mogło zginąć ok. 200 osób.
Relacje świadków: Rosjanie strzelali do cywilów
Pojawiają się także liczne relacje o mordach, grabieżach i torturach zadawanych przez rosyjskich okupantów w mieście.
Terrible photos from the destroyed #Borodianka. pic.twitter.com/grnmSkcHlJ
— NEXTA (@nexta_tv) April 5, 2022
- Oni porywali ludzi, torturowali naszego przyjaciela. Niektórzy zostali uprowadzeni, przesłuchiwani i przewiezieni na Białoruś
- mówiła reporterce "The Daily Telegraph" 16-letnia Nikita. Inny mieszkaniec Borodzianki opowiada dziennikarce, że pod gruzami zawalonych budynków zginęło 20-30 jego sąsiadów. Miasto jest całkowicie zniszczone i nie nadaje się do życia; podczas rosyjskiej okupacji ludzie mieszkali w ruinach i głodowali, bo okupant blokował dostęp do Borodzianki, w mieście cały czas jest niebezpiecznie z powodu pozostawionych min i niewypałów - relacjonuje brytyjski dziennik.
Widziałem jak rosyjscy snajperzy strzelali do cywilów - opowiadał z kolei reporterowi BBC ojciec Dmytro, z lokalnej cerkwi Kościoła Prawosławnego Ukrainy. Dodał, że większość mieszkańców Borodzianki wciąż nie ma dostępu do energii elektrycznej i ogrzewania.
Według mieszkańców Borodzianki, z którymi rozmawiał dziennikarz BBC, rosyjscy żołnierze nie pozwalali również na ratowanie osób, które znajdowały się pod gruzami zbombardowanych budynków.
Wielu mieszkańców miasta zostało również ograbionych przez wojska rosyjskie.
- Rosjanie kradli wszystko, co błyszczało (...) zabrali nawet moją bieliznę, rozwalili wszystko, rozbebeszyli (...) wszystko jest zniszczone
- powiedziała BBC Maria.
Tak wygląda z góry Borodianka pod Kijowem, wyzwolona od Rosjan💔😓 pic.twitter.com/uIQokyGP2s
— Kasiarzyna (@malamutek) April 6, 2022
- Obrazy, krzesła, wózki dziecięce, czajniki, łopaty, siekiery - mieszkanka okolic Borodzianki wymieniała kradzione przez Rosjan przedmioty w rozmowie z reporterką Kyiv Independent.
- Zabrali wszystko z naszych piwnic, pościele, telewizory. To wyglądało, jakby widzieli telewizor pierwszy raz w życiu (...) po prostu splądrowali całą wieś. Zabrali nam wszystko
- opowiadała inna