36. rząd w historii Izraela został zatwierdzony większością zaledwie jednego głosu. Jako że każda nieobecność mogła zadecydować o losach nowego gabinetu, na posiedzeniu Knesetu pojawili się wszyscy posłowie, nawet ci z poważnymi problemami zdrowotnymi.
Emili Moati w zeszłym tygodniu przeszła zabieg punkcji lędźwiowej i z powodu wycieku płynu mózgowo-rdzeniowego musi przebywać w pozycji leżącej. Jej biuro poselskie udostępniło mediom fotografię, na której leży ona na podłodze sali Knesetu, podpierając rękami głowę.
Nowy spiker (przewodniczący) Knesetu Miki Lewi zdecydował się nie wygłaszać przygotowanego przemówienia, by przyspieszyć kluczowe głosowanie i pozwolić Moati opuścić zgromadzenie.
- To nie jest taka oczywista rzecz i nie jest to sprawa trywialna – powiedział Lewi, gdy został wybrany.
- Moati przyjechała karetką na głosowanie i chcemy ją ewakuować z powrotem, rezygnuję z przemówienia i dziękuję za zaufanie
- dodał.
Kneset zatwierdził rząd szefa niewielkiej nacjonalistycznej partii Jamina, Naftalego Beneta, na stanowisku premiera. We wrześniu 2023 roku ma go zastąpić lider centrowego ugrupowania Jesz Atid, Jair Lapid, do tego czasu pełniący funkcję ministra spraw zagranicznych. Do koalicji weszło osiem partii - prawicowych, centrowych i lewicowych, w tym po raz pierwszy w historii Izraela ugrupowanie reprezentujące mniejszość arabską, stanowiącą ponad 20 proc. ludności Izraela.
Nowemu premierowi Izraela gratulacje złożyli już przewodniczący Rady Europejskiej, Charles Michel, oraz prezydent USA, Joe Biden.
Biały Dom zakomunikował, że obaj przywódcy - Biden i Benet - rozmawiali przez telefon. "Zgodzili się, że będą ściśle konsultować we wszystkich sprawach związanych z bezpieczeństwem regionalnym, w tym w sprawach Iranu" - oświadczyła amerykańska administracja dodając, że Biden "podkreślił swoje dziesięciolecia niezachwianego poparcia dla relacji USA-Izrael i niezachwianego zaangażowania w bezpieczeństwo Izraela."