"To ważne, żeby działać już i usunąć problem gangów, ponieważ jeśli nie zrobimy tego szybko, mogą one wkrótce przejąć kontrolę nad całym państwem"
- ostrzegł w rozmowie z brytyjskim "Guardianem" Edmond. Dziennik przypomniał, że starania ONZ dotyczące utworzenia międzynarodowego kontyngentu osłabły, a USA i Kanada zaangażowały się w rozmowy mające przełamać impas.
Chociaż Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła na początku października rezolucję nakładającą sankcje na liderów gangów, nie osiągnięto porozumienia dającego zielone światło dla utworzenia oddziału składającego się z żołnierzy chętnych do utworzenia go państw. USA wyraziły nadzieję na przyjęcie przez ONZ rezolucji umożliwiającej utworzenie kontyngentu, premier Kanady Justin Trudeau zaznaczył jednak, że "zanim ustanowi się jakąkolwiek misję, potrzeby jest jasny plan jej działania".
Kanada wysłała na Haiti zespół mający zebrać fakty dotyczące potrzeb humanitarnych Haitańczyków i kwestii dotyczących bezpieczeństwa.
Haitańscy aktywiści ostrzegli, że misja mogłaby zwiększyć poziom przemocy w kraju, przywołując zarzuty wobec żołnierzy wysłanych w następstwie trzęsienia ziemi z 2010 roku, których oskarżono o liczne nadużycia seksualne i zapoczątkowanie epidemii cholery, w wyniku której zmarło 10 tys. osób.
"Rozumiem, że popełniono błędy, ale jestem pewien, że możemy wyciągnąć z nich lekcję. Musimy jednak wziąć pod uwagę obecną sytuację na Haiti, gdzie społeczeństwo jest bezsilne wobec gangów uzbrojonych lepiej niż policja"
- wskazał Edmond.
Według danych ONZ około 96 tys. Haitańczyków było zmuszonych do opuszczenia swoich domów w związku z panującą w kraju przemocą.