Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Świat

Finlandia z deklaracją ws. Ukrainy

Premier Finlandii, Petteri Orpo, zadeklarował, że jego kraj będzie uczestniczyć wojskowo w udzielaniu gwarancji bezpieczeństwa Ukrainie. Nie wykluczył przy tym możliwości ograniczonego zaangażowania fińskich sił powietrznych lub morskich w potencjalnej operacji.

Autor: Anna Zyzek

Reklama

- To nie jest drobnostka wysłać fińskich żołnierzy na misje bojowe” – stwierdził premier Orpo w wywiadzie dla radia Yle.

– Ze względu na szczególną pozycję Finlandii, jako kraju sąsiadującego z z Rosją, decyzja o konkretnej roli kraju w budowę gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy musi zostać najpierw omówiona w parlamencie - powiedział premier.

Koalicja chętnych

Przypomniał przy tym, że Finlandia od początku wojny obronnej Ukrainy jest zaangażowana politycznie i wojskowo poprzez systematyczne dostawy pomocy zbrojeniowej oraz szkoleniowej dla ukraińskiej armii. Ponadto od lutego tego roku współtworzy tzw. koalicję chętnych, czyli państw wspierających Ukrainę, pod przywództwem Wielkiej Brytanii i Francji. 

Szef fińskiego rządu podkreślił, że ogólne ramy gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy dotyczą przede wszystkim wzmocnienia istniejących zdolności tego kraju. 

- Rosja twierdzi, że nie akceptuje zachodnich wojsk na Ukrainie. W odpowiedzi możemy powiedzieć, że nie akceptujemy rosyjskich wojsk na Ukrainie

– stwierdził Orpo, odnosząc się do żądań Moskwy. Według Orpo jeśli Rosja nie zaangażuje się w proces pokojowy, zaangażowanie USA w bezpieczeństwo Ukrainy również zostanie wzmocnione.

Z kolei zdaniem ministra obrony Anttiego Hakkanena „zachodni sojusznicy rozumieją, że Finlandia ma ponad 1300 km wspólnej granicy z Rosją i priorytetem jest jej zabezpieczenie, co do milimetra”. To zostanie uwzględnione w ustalaniu gwarancji, a obecnie analizowane są różne opcje – podsumował szef fińskiego resortu obrony. Dotychczasowa linia władz zakładała, że głównym zadaniem fińskiej armii jest obrona własnego terytorium

Autor: Anna Zyzek

Źródło: niezalezna.pl, PAP
Reklama