W czwartek w niemieckim mieście Münster (pol. Monastyr), gdzie w 1648 roku podpisano Traktat Westfalski, kończący wojnę trzydziestoletnią, rozpoczął się szczyt ministrów spraw zagranicznych grupy G7. Głównym tematem obrad była pomoc dla Ukrainy, ale dyskutowano także o sytuacji w Chinach i Iranie.
Niemieckie media zwróciły jednak uwagę na pewną sytuację, która miała miejsce przed rozpoczęciem szczytu. Na prośbę Ministerstwa Spraw Zagranicznych RFN historyczny 482-letni krzyż został usunięty z Sali Pokoju ratusza miejskiego w Münster, gdzie spotkali się ministrowie dyplomacji.
Dziennik "Westfaelische Nachrichten" w komentarzu do sprawy napisał, że nasuwa się pytanie, dlaczego miasto Münster nie było wystarczająco wytrwałe, by "odrzucić prośbę Ministerstwa Spraw Zagranicznych i bronić krzyża - przed którym do dziś przysięgę składają miejscy radni - jako centralnego i niepodlegającego negocjacjom elementu Sali Pokoju".
MSZ potwierdziło, że krzyż usunięto na mocy porozumienia między dyplomatami a miastem.
Oburzenia sytuacją nie kryję politycy niemieckiej chadecji.
- Tylko ci, którzy trzymają się własnej tradycji i charakteru społecznego, mogą być otwarci, suwerenni i pewni siebie w kontaktach z innymi - powiedział portalowi "Welt" sekretarz parlamentarny grupy CDU/CSU w Bundestagu Thorsten Frei.
"Nieodpowiedzialna retoryka nuklearna Rosji jest nie do przyjęcia. Każde użycie przez Rosję broni chemicznej, biologicznej lub jądrowej pociągnęłoby za sobą poważne konsekwencje" - ostrzegli ministrowie spraw zagranicznych państw G7 w dokumencie podsumowującym ich spotkanie. Zapowiedziano dalsze wsparcie dla Ukrainy.
Kraj otrzyma pomoc w przygotowaniu się do zimy. W tym celu G7 ustanowiła mechanizm koordynacji, który ma pomóc Ukrainie w naprawie, odbudowie i obronie jej krytycznej infrastruktury energetycznej i wodnej.
Ostatnio, przed zbliżającą się zimą, Putin szczególnie zaciekle zaatakował infrastrukturę energetyczną Ukrainy.
Ponadto szefowie MSZ państw G7 wezwali Rosję do przedłużenia umowy o eksporcie ukraińskiego zboża przez Morze Czarne. Poparli odpowiedni apel sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa do Moskwy - głosi deklaracja końcowa.
"Potępiamy rosyjskie próby wykorzystania eksportu energii i żywności jako geopolitycznego środka nacisku"
- oznajmili.