Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Dworczyk zapewnia Białorusinów o wsparciu. Tymczasem w Mińsku potężny marsz kobiet!

- Domagamy się zaprzestania represji politycznych na Białorusi. Dopóki one trwają, każda represjonowana osoba może liczyć na wparcie państwa polskiego – zadeklarował dziś szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk na konferencji w Warszawie wspólnej z członkinią białoruskiej opozycyjnej Rady Koordynacyjnej Wolhą Kawalkawą. Tymczasem w Mińsku odbywa się właśnie marsz kobiet, w którym bierze udział - według portalu TUT.by - około 10 tys. osób. Dotychczas żadna z kobiet biorących udział w demonstracji nie została zatrzymana. Milicja zatrzymała natomiast dwoje dziennikarzy Biełsatu, którzy relacjonowali protest.

Autor:

Dworczyk powiedział, że Kawalkawa, która została skazana na kilkunastodniowy areszt, „dzisiaj w nocy, w okolicznościach dramatycznych przekroczyła granicę z Polską".

"Domagamy się od władz białoruskich jako rząd RP zaprzestania represji politycznych. Protestujemy przeciwko wszelkim represjom wymierzonym w przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego, w szczególności w Radę Koordynacyjną"

– oświadczył szef Kancelarii Premiera.

"Chcemy, żeby Białoruś była krajem suwerennym, wolnym i niepodległym, w którym każdy może wyrażać swoje przekonania bez narażenia na jakiekolwiek konsekwencje. Dopóki tak nie będzie, (…) – zgodnie z decyzja premiera Mateusza Morawickiego – każda osoba, która została poddana represjom politycznym na Białorusi, może liczyć na wsparcie i opiekę państwa polskiego"

– zapewnił. Przypomniał, że dotychczas ponad 100 osób wyraziło chęć pozostania w Polsce.

Gdy Dworczyk wypowiadał te słowa, ulicami stolicy Białorusi ruszał wielotysięczny marsz kobiet. Mieszkanki Mińska zaczęły swoją akcję od spotkania na Rynku Komarowskim, a następnie ruszyły główną arterią miasta – Prospektem Niepodległości - w kierunku centrum.

Białorusinki niosą m.in. pluszowe pandy na znak solidarności z aresztowanymi czterema pracownikami firmy IT – PandaDoc. Wcześniej firma ta zaoferowała wsparcie nauczycielom i milicjantom, którzy odejdą z pracy.

Przeciwko pracownikom PandaDoc wszczęto postępowanie karne o defraudację na dużą skalę. Według firmy jest to zemsta za poparcie protestów przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim na Białorusi z 9 sierpnia.

Ze względu na dużą liczbę uczestniczek demonstracji, zamknięto dla ruchu jedno pasmo Prospektu Niepodległości. Kolumnie kobiet towarzyszą milicyjne samochody, jednak na razie – jak podaje TUT.by - uczestniczek nie zatrzymywano.

Zatrzymano natomiast dwójkę dziennikarzy telewizji Biełsat, którzy relacjonowali akcję – Maksima Kalitouskiego i Alenę Dubowik.

Wcześniej w sobotę milicja brutalnie zatrzymała w Mińsku ponad 20 studentów, którzy wyszli na akcję solidarności.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane