Dworczyk powiedział, że Kawalkawa, która została skazana na kilkunastodniowy areszt, „dzisiaj w nocy, w okolicznościach dramatycznych przekroczyła granicę z Polską".
"Domagamy się od władz białoruskich jako rząd RP zaprzestania represji politycznych. Protestujemy przeciwko wszelkim represjom wymierzonym w przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego, w szczególności w Radę Koordynacyjną"
– oświadczył szef Kancelarii Premiera.
"Chcemy, żeby Białoruś była krajem suwerennym, wolnym i niepodległym, w którym każdy może wyrażać swoje przekonania bez narażenia na jakiekolwiek konsekwencje. Dopóki tak nie będzie, (…) – zgodnie z decyzja premiera Mateusza Morawickiego – każda osoba, która została poddana represjom politycznym na Białorusi, może liczyć na wsparcie i opiekę państwa polskiego"
– zapewnił. Przypomniał, że dotychczas ponad 100 osób wyraziło chęć pozostania w Polsce.
Gdy Dworczyk wypowiadał te słowa, ulicami stolicy Białorusi ruszał wielotysięczny marsz kobiet. Mieszkanki Mińska zaczęły swoją akcję od spotkania na Rynku Komarowskim, a następnie ruszyły główną arterią miasta – Prospektem Niepodległości - w kierunku centrum.
‼️Tego nikt nie zatrzyma ⚪️🔴⚪️✌️#Belarus #Minsk pic.twitter.com/EpwfJEFmfh
— ◻️🟥◻️#Belarus 🤍❤️🤍 (@propeertys) August 29, 2020
Białorusinki niosą m.in. pluszowe pandy na znak solidarności z aresztowanymi czterema pracownikami firmy IT – PandaDoc. Wcześniej firma ta zaoferowała wsparcie nauczycielom i milicjantom, którzy odejdą z pracy.
✌️ Zamaskowani agenci z kamerami próbują wzbudzić strach wśród maszerujących kobiet - ale jak na razie bezskutecznie.#Minsk #Belarus ⚪️🔴⚪️
— ◻️🟥◻️#Belarus 🤍❤️🤍 (@propeertys) September 5, 2020
pic.twitter.com/zqfjKCtVHQ
Przeciwko pracownikom PandaDoc wszczęto postępowanie karne o defraudację na dużą skalę. Według firmy jest to zemsta za poparcie protestów przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim na Białorusi z 9 sierpnia.
Ze względu na dużą liczbę uczestniczek demonstracji, zamknięto dla ruchu jedno pasmo Prospektu Niepodległości. Kolumnie kobiet towarzyszą milicyjne samochody, jednak na razie – jak podaje TUT.by - uczestniczek nie zatrzymywano.
Zatrzymano natomiast dwójkę dziennikarzy telewizji Biełsat, którzy relacjonowali akcję – Maksima Kalitouskiego i Alenę Dubowik.
Wcześniej w sobotę milicja brutalnie zatrzymała w Mińsku ponad 20 studentów, którzy wyszli na akcję solidarności.