Sytuacja na Filipinach uległa pogorszeniu po uderzeniu tajfunu Co-May, który w czwartek wieczorem dotarł do prowincji Pangasinan z wiatrem osiągającym prędkość do 120 km/h. Choć tajfun osłabł i został sklasyfikowany jako burza tropikalna, nadal powoduje intensywne opady deszczu, szczególnie na północy kraju.
25 ofiar powodzi
Większość z co najmniej 25 ofiar śmiertelnych, zarejestrowanych od minionego weekendu, zginęła w wyniku utonięć spowodowanych nagłymi powodziami. Inne tragiczne zdarzenia były efektem osunięć ziemi, upadków drzew oraz porażeń prądem. Zgłoszono także zaginięcie ośmiu osób.
🌊At least 19 people have died due to floods in the #Philippines, - media
— News.Az (@news_az) July 24, 2025
Another 11 are still missing.
According to the Civil Aviation Authority of the Philippines, about 70 domestic and international flights have been cancelled due to #floods caused by rains. pic.twitter.com/ra79BoyOxj
W wyniku żywiołu uszkodzonych zostało niemal 3 tysiące domów. W odpowiedzi na kryzys lokalne władze zawiesiły zajęcia w szkołach w wielu prowincjach i ogłosiły stan klęski żywiołowej w ponad 80 miastach, aby usprawnić działania ratunkowe i dystrybucję środków pomocowych.
Prezydent Ferdinand Marcos Jr. zaznaczył, że społeczeństwo musi się przystosować do realiów zmian klimatycznych i przygotować na coraz częstsze oraz bardziej nieprzewidywalne katastrofy naturalne. – „Wszystko się zmieniło. Nie mówmy: ‘Może przyjdzie burza i co wówczas będzie?’, bo burza nadejdzie na pewno” – stwierdził Marcos.
Ambasador USA na Filipinach, MaryKay Carlson, poinformowała o przekazaniu 250 tysięcy dolarów na pomoc w usuwaniu skutków kataklizmu.
Filipiny, położone na obszarze tzw. Pacyficznego Pierścienia Ognia, są regularnie narażone nie tylko na tajfuny i burze tropikalne, ale również na trzęsienia ziemi i erupcje wulkanów, co czyni ten kraj jednym z najbardziej zagrożonych katastrofami naturalnymi na świecie.