Zapowiadając głosowanie nad wotum zaufania, premier „postawił wszystko na jedną kartę. Gdyby zwyciężył, wyszedłby z tego wzmocniony. Wiemy już, że - jak się wydaje - najbardziej prawdopodobny powinien być upadek jego rządu” - ocenił „Le Figaro”.
Dziennik przypomniał, że głosowanie przeciwko rządowi, które zapowiedziała na 8 września lewica, było oczekiwane i sygnalizowane. „Zaskoczenie pojawia się bardziej ze strony (skrajnie prawicowego) Zjednoczenia Narodowego (RN). Chcąc być »konstruktywni«, deputowani RN przez całe lato powtarzali, że przed wotum nieufności chcą dyskusji” - przypomina „Le Figaro”. Podkreśla, że teraz liderka skrajnej prawicy Marine Le Pen zapowiedziała głosowanie przeciw rządowi i wezwała do rozwiązania parlamentu. Według dziennika zbliża się chwila, gdy wyjaśni się, czy kraj zmierza ku kryzysowi ustrojowemu.
Wotum zaufania
Bayrou zapowiedział w poniedziałek, że zwróci się do parlamentu 8 września na nadzwyczajnym posiedzeniu o wotum zaufania. Premier mówił o tym w wystąpieniu na temat konieczności cięć budżetowych. W połowie lipca szef rządu zaproponował działania oszczędnościowe, które pozwoliłyby w budżecie na przyszły rok znaleźć oszczędności sięgające 44 mld euro. Oczekiwano, że partie opozycyjne najwcześniej jesienią, a najpóźniej podczas obrad nad budżetem zgłoszą wotum nieufności wobec mniejszościowego gabinetu.
Rząd Bayrou upadnie, jeśli przeciwko niemu zagłosuje 287 posłów. Partie opozycyjne, które zapowiedziały, że nie udzielą mu wotum zaufania, mają razem taką liczbę mandatów.