Opinię taką gen. Grynkewich wygłosił publicznie w czwartek 17 lipca w Wiesbaden na Land Euro, międzynarodowym sympozjum zorganizowanym przez armię USA, a poświęconym wojskom lądowym w Europie. Jego zdaniem jeśli prezydent Chin Xi Jinping uderzy na Tajwan, najprawdopodobniej skoordynowałby taki atak z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, co mogłoby doprowadzić do wybuchu globalnego konfliktu. Generał Grynkewich, którego dziadek wyemigrował w 1899 roku z Mińska do USA, to amerykański pilot myśliwców i dowódca operacji na Bliskim Wschodzie, z dużym doświadczeniem z pracy w strukturach NATO i Pentagonie. Stanowisko naczelnego dowódcy Sojuszniczych Sił Europy (SACEUR) objął na początku lipca z rąk gen. Christophera Cavolego, który pełnił tę strategiczną funkcję od początku inwazji Rosji na Ukrainę.
Spotkania przeszłe i przyszłe
Według ocen amerykańskich i NATO-wskich analityków Pekin i Rosja przyspieszają przygotowania militarne. Zaskakuje też element wojny informacyjnej realizowanej wobec Zachodu przez Kreml. Nagle 22 czerwca 2025 roku dziennik „Komsomolskaja prawda” – rzekomo ulubiona gazeta Władimira Putina – opublikował artykuł prognozujący, że Unia Europejska może zaatakować Rosję w 2027 roku. Przedstawione zostały trzy scenariusze rzekomych planów agresji. Może być to sygnał, że rosyjska propaganda przygotowuje opinię publiczną na bezpośrednią konfrontację militarną Rosji z NATO. Ale po artykule w „Komsomolskiej prawdzie” niezależna agencja ukraińska Unian donosiła, że Xi Jinping zamierza zorganizować spotkanie z Trumpem i Putinem. Dziennik „The Times” napisał, tuż po szokującej wypowiedzi gen. Grynkewicha, że ma się ono odbyć przy okazji obchodów w Pekinie 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Daleki Wschód uznaje, że miało to miejsce 2 września 1945 roku, po ogłoszeniu bezwarunkowej kapitulacji przez Japonię. Ale Pekin świętuje inną datę, 9 września, gdy w Nankinie został podpisany akt kapitulacji sił japońskich w Chinach. W poniedziałek 21 lipca agencja Reuters przekazała wypowiedź rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa, że Putin wybiera się do stolicy Chin na uroczystości organizowane przez Xi Jinpinga i nie wyklucza możliwości spotkania z prezydentem USA. Dzień później, 22 lipca, Trump w trakcie spotkania z reporterami w Gabinecie Owalnym stwierdził, że prawdopodobnie wkrótce odwiedzi Chiny, aby omówić narastające napięcia w kwestiach handlowych i bezpieczeństwa między rywalizującymi supermocarstwami. Zapowiedział, że wkrótce podejmie ostateczną decyzję. Andrea Shalal i Trevor Hunnicutt, dziennikarze Reutersa, w artykule z 22 lipca ujawnili, że według osób z Białego Domu, doradcy Trumpa i Xi rozmawiali o takim potencjalnym spotkaniu podczas planowanej podróży prezydenta USA do Azji, ale rozważane były różne opcje – na przykład rozmowy w trakcie szczytu Współpracy Gospodarczej Azji i Pacyfiku w Korei Południowej.
Równocześnie USA wysłały do Pekinu jasny sygnał. Chiny coraz bardziej agresywnie naciskają na Filipiny, które są najstarszym i kluczowym sojusznikiem USA na Pacyfiku. Ferdinand Marcos Jr., prezydent tego państwa, odbył w ubiegłym tygodni trzydniową wizytę w USA. W poniedziałek, podczas spotkania w Pentagonie, sekretarz obrony Pete Hegseth przekonywał lidera Filipin o trwałości militarnego sojuszu łączącego oba państwa, zawartego w 1951 roku. Jak stwierdził: „Pakt ten obejmuje również zbrojne ataki na nasze siły zbrojne, samoloty lub jednostki publiczne, w tym naszą Straż Przybrzeżną, w dowolnym miejscu na Pacyfiku, w tym na Morzu Południowochińskim”. Hegseth powiedział w maju 2025 roku na forum bezpieczeństwa w Singapurze, że Pekin stanowi zagrożenie i że USA „skupiają się na odstraszaniu agresji ze strony komunistycznych Chin”. A wcześniej, w marcu, odwiedził Manilę, omawiając kwestie modernizacji filipińskiej armii. Także sekretarz stanu USA Marco Rubio potwierdził po poniedziałkowym spotkaniu z Marcosem trwałość militarnego sojuszu. Chiny stają się coraz bardziej agresywne na Morzu Południowochińskim, wchodząc w otwarty konflikt nie tylko z Filipinami, lecz także z Wietnamem, Malezją, sułtanatem Brunei i Tajwanem. Jeśli ChRL złamie Filipiny, to posypie sią cała geopolityka regionu, przez który przebiega jedna z najważniejszych dla świata dróg handlowych. Także inne państwa poddadzą się chińskim wpływom, co oznaczałoby gigantyczną katastrofę dla USA i Zachodu. Dlatego we wtorek 22 lipca Trump spotkał się osobiście z Marcosem, będącym pierwszym przywódcą z Azji Południowo-Wschodniej, który rozmawiał z prezydentem USA w jego drugiej kadencji.
Coraz szybciej zbliżamy się do globalnego konfliktu
Waszyngton owe potencjalne rozmowy w Pekinie z Xi i Putinem traktuje jako strategiczną pułapkę. Trump, poddany presji zagrożenia wybuchu globalnej wojny, ma ulec zdominowaniu i przystać na nową mapę geostrategicznych wpływów. Pekin od początku traktował ukraiński konflikt jak proxy war z USA i Zachodem. Gdy w marcu 2023 roku Xi przybył do Moskwy, miał powiedzieć Putinowi na pożegnanie: „W tej chwili zachodzą zmiany – takich nie widzieliśmy od 100 lat – i to my wspólnie je napędzamy”. Z perspektywy strategii długoterminowej Chiny od lat realizują plan modernizacji i pełnej gotowości bojowej Ludowej Armii Wyzwoleńczej. Xi Jinping, od czasu objęcia w 2012 roku pełni władzy jako przewodniczący KPCh, przywódca państwa i naczelny dowódca, prowadzi kurs konsekwentnej militaryzacji. Od 2021 roku Pekin zwiększa wydatki na zbrojenia w tempie dwucyfrowym.
Flota rośnie szybciej niż jakakolwiek inna na świecie, systemy rakietowe i obrona powietrzna są testowane w warunkach symulacyjnych wokół Tajwanu, a wojna elektroniczna, cyberoperacje i broń hipersoniczna stają się integralnym elementem chińskiej strategii. Xi Jinping, przemawiając na wewnętrznym spotkaniu Komitetu Wojskowego w 2024 roku, stwierdził: „Musimy być gotowi do zbrojnego zjednoczenia z Tajwanem. Historia nie poczeka na słabych”. Symulacje inwazji są prowadzone regularnie. Wiosną 2025 roku chińskie siły powietrzne przeprowadziły największe manewry wokół Cieśniny Tajwańskiej od dekady. Szesnaście bombowców strategicznych H-6K, zdolnych do przenoszenia pocisków manewrujących, naruszyło tajwańską strefę identyfikacji powietrznej. Towarzyszyły im fregaty, niszczyciele typu 052D oraz jednostki desantowe klasy Yushen.
Według analiz Pentagonu i RAND Corporation pełna gotowość Chin do podjęcia inwazji na Tajwan może zostać osiągnięta właśnie w 2027 roku.
Nieprzypadkowo ten rok wyznaczył również sam Xi Jinping jako „kamień milowy” modernizacji armii. Ale już pod koniec 2022 roku w Waszyngtonie gwałtownie wzrosło zaniepokojenie kursem obranym przez Xi. Biały Dom obawiał się, że przywódca chiński został odizolowany od krytycznych opinii i nie ma jasnego obrazu sytuacji. Prezydent Biden wysłał swoich doradców do Pekinu, by przekazali najbliższemu otoczeniu Xi i jemu samemu kluczowe informacje. W sierpniu 2023 roku misję życia odbył też, mający 100 lat na karku, Henry Kissinger, były sekretarz stanu USA w ekipie Nixona, który – obok Zbigniewa Brzezińskiego – odegrał istotną rolę w otwarciu Stanów Zjednoczonych na Chiny. Jak zauważa Michael Sheridan w swojej książce „Czerwony cesarz”, wydanej w 2024 roku: „Przekazano wiadomość, że byłoby straszliwym błędem sądzić, iż Stany Zjednoczone nie będą walczyć, jeśli dojdzie do starcia. Administracja Bidena wyznaczyła swoich najlepszych wojskowych i ekonomistów, by przekonać Chiny, że nawet ograniczona wojna przyniosłaby katastrofalne skutki dla ChRL”. Ale Pekin lekceważąco traktował Bidena. Błędy popełnione przez niego wobec Rosji i powstrzymywanie Ukrainy w kluczowym okresie konfliktu w ramach koncepcji „wojny ograniczonej” ukazały strategiczną słabość Białego Domu. Jak zauważa Mark Moyar, szef katedry historii militarnej w Hillsdale College, owa strategia zastosowana przez prezydenta Johnsona i sekretarza obrony McNamarę przywiodła USA do katastrofy wietnamskiej. Jak zauważa:
„Nakładając jednostronne ograniczenia na użycie siły, doprowadzili do eskalacji konfliktu, której chcieli uniknąć”.
Polska w oku geostrategicznego cyklonu
Sytuacja, którą zasygnalizował gen. Grynkewich, stawia przez Polską gigantyczne wyzwanie. Oczywista jest kluczowa rola Warszawy w możliwym konflikcie NATO z Rosją i Chinami. Ale dewastacja gospodarki przez ekipę Tuska i wyhamowanie przez ministra obrony Kosiniaka-Kamysza modernizacji armii (piąta dywizja nie dostaje należytego wsparcia w jej budowie, a szósta dywizja została w praktyce zredukowana do grupy koncepcyjnej) powodują, że straciliśmy bezcenny czas. Także agresywne działania Tuska wobec USA i blokowanie obsady polskiego ambasadora w Waszyngtonie to działania wręcz dywersyjne wobec polskiej racji stanu. A wizyta gen. Grynkewicha w piątek 25 maja 2025 roku pokazuje kluczową rolę naszego państwa. Dziś coraz więcej sygnałów wskazuje, że świat zbliża się do przesilenia, które może połączyć dotąd odrębne zagrożenia: rosyjską agresję na wschodzie i chińskie ambicje na zachodnim Pacyfiku. A w centrum tego narastającego napięcia znajduje się Polska – nie jako przypadkowy kraj frontowy, lecz jako strategiczny węzeł operacyjny NATO. Inwazja Rosji na Ukrainę spowodowała, że Polska stała się kluczowym kanałem wsparcia dla Ukrainy. Ponad 80 proc. zachodniej pomocy wojskowej przechodzi przez polskie terytorium. Setki konwojów z bronią, paliwem i sprzętem medycznym przemieszczały się przez Rzeszów, Lublin i Przemyśl. Lotnisko Jasionka stało się najważniejszym punktem przeładunkowym USA w Europie Środkowo-Wschodniej. Profesor Andrew A. Michta z Hoover Institution nie ma wątpliwości:
„Jeśli Rosja zdecyduje się na eskalację działań wojennych poza Ukrainą, Polska stanie się pierwszym celem. Jej rola w zaopatrywaniu frontu jest nie do przecenienia”.
Ale Polska nie tylko przekazuje uzbrojenie – ona tworzy system odporności regionalnej: rozbudowuje infrastrukturę krytyczną, buduje zaplecze logistyczne NATO, testuje procedury współpracy z USA i Wielką Brytanią oraz staje się centrum dowodzenia i rozpoznania na wschodniej flance. Warszawa jest nie tylko liderem regionalnym, lecz także strategicznym państwem geopolitycznym. Dlatego rząd Zjednoczonej Prawicy dokonał gwałtownego przyspieszenia, aby Polska osiągnęła własną zdolność do odparcia pierwszego uderzenia – konwencjonalnego, cybernetycznego lub hybrydowego. Ale hybrydowa wojna ekipy Tuska z opozycją potężnie osłabiły instytucję państwa polskiego. A przecież RP przestaje dziś być dla NATO „państwem buforowym”, a staje się „państwem brzegowym” (frontline state), które musi być gotowe do działania zarówno w defensywie, jak i jako element ofensywnych struktur sojuszniczych. To sytuacja strategicznie inna od tej, w której znajdowały się Niemcy w czasie zimnej wojny – Polska dziś nie oddziela, lecz styka się bezpośrednio z polem potencjalnego starcia. A to powoduje, że jesteśmy celem działań hybrydowych i asymetrycznych ze strony FR. To nie są incydenty, ale część strategii rozciągania NATO (stretching strategy), w której celem przeciwnika nie jest frontalna inwazja, lecz zmuszenie Polski do reakcji na wielu polach jednocześnie: granica, energetyka, opinia publiczna, systemy wojskowe, narracja medialna. Robert Pszczel, były przedstawiciel NATO w Moskwie, zauważa:
„Polska jest dziś celem pierwszego rzutu. Każda poważna operacja rosyjska lub chińska będzie zaczynała się od próby wyłączenia Polski z układu NATO – informacyjnie, logistycznie lub wprost fizycznie”.
Dlatego obrona Tajwanu zaczyna się w Przemyślu. A bezpieczeństwo Warszawy zależy od tego, czy Chiny zostaną zatrzymane na Morzu Południowochińskim. Jeszcze kilka lat temu Polska była określana jako „państwo frontowe” lub „bufor bezpieczeństwa” NATO. Dziś to pojęcie jest nieadekwatne. W układzie sił po 2022 roku Polska stała się jednym z kluczowych państw decydujących o zdolności NATO do prowadzenia wojny na dwóch teatrach – europejskim i azjatyckim. Jak zauważa gen. Ben Hodges, były dowódca US Army Europe:
„Nie będzie skutecznej obrony Tajwanu bez odpornej flanki NATO. A ta zaczyna się w Polsce”.
Czas iluzji dobiegł końca. Jeśli Polska potraktuje tę rolę poważnie – może stać się geopolitycznym liderem regionu. Jeśli zlekceważy – stanie się pierwszą ofiarą. Historia przyspiesza. A Polska jest w jej centrum.
Chińczycy są już gotowi
Michael Sheridan we wspomnianej książce „Czerwony Cesarz” zwraca uwagę, iż „Tajemnicze zniknięcia i zgony na szczytach władzy [w Chinach – przyp. P.G.] sprawiły, że obie partie w Stanach Zjednoczonych utwierdziły się w przekonaniu, iż Chiny stanowią realne zagrożenie. Xi stworzył siły zbrojne, mając precyzyjnie wyznaczone i ograniczone cele działań wojennych: przejęcie kontroli nad morzami wokół Chin, wyrzucenie Amerykanów z Azji i zjednoczenie Tajwanu z ChRL. Do ich osiągniecia nie potrzebuje inwazji – wystarczy złamanie siły woli Amerykanów”. Taylor Fravel, dyrektor studiów nad bezpieczeństwem w MIT, także kładzie nacisk na czystki w partii i armii jako sygnał przygotowań do wojny. W artykule opublikowanym na łamach Foreign Affairs zwraca uwagę, że od XX zjazdu KPCh w październiku 2022 roku ponad 20 oficerów ze ścisłej elity Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ChAL-W) zniknęło z życia publicznego. Objęło to wszystkie rodzaje sił zbrojnych – wojsk lądowych, marynarki wojennej, sił powietrznych i wojsk rakietowych. Fravel stwierdza: „Co szczególnie istotne, od jesieni 2023 roku trzech z sześciu umundurowanych członków Centralnej Komisji Wojskowej partii, najwyższego organu Komunistycznej Partii Chin odpowiedzialnego za nadzór nad siłami zbrojnymi, zostało usuniętych ze swoich stanowisk. Pierwszym, który odszedł, był minister obrony Li Shangfu, który został usunięty w październiku 2023 roku i wydalony z KPCh w czerwcu 2024 roku. Następnie, w listopadzie tego roku, Miao Hua, dyrektor Departamentu Pracy Politycznej CMC, który zarządza personelem i sprawami partii, został zawieszony za »poważne naruszenia dyscypliny«, a następnie formalnie usunięty z CMC w zeszłym miesiącu. A ostatnio »Financial Times« poinformował, że He Weidong, drugi w kolejności wiceprzewodniczący, który nie pojawił się publicznie od początku marca, został usunięty. Nigdy wcześniej połowa CMC nie została zwolniona w tak krótkim czasie”. Zdumiewające, bo wszyscy trzej generałowie zostali wcześniej awansowani przez samego Xi. Zostali mianowani do CMC w 2022 roku, po tym jak skonsolidował on swoją kontrolę nad partią na XX Zjeździe Partii. He Weidong był nawet członkiem Biura Politycznego, jednego z najważniejszych organów decyzyjnych partii, składającego się z 24 najwyższych rangą przywódców partyjnych. Analitycy opisują Miao i He jako część „frakcji Fujian” w PLA, ponieważ generałowie stacjonowali w tej prowincji w tym samym czasie co Xi i uważa się, że mieli z nim bliskie powiązania.
Skala czystek może wskazywać, że lider Chin ulega pewnej obsesji. Spektakularny upadek Qin Janga, wojowniczego ministra spraw zagranicznych, nastąpił wkrótce po tym, gdy udał się w maju 2023 roku do Kijowa, co wywołało obawy Kremla, że Xi zamierza zdradzić Putina. Potem ChRL pozwoliła Zełenskiemu wykorzystać swoją przestrzeń powietrzną, gdy francuskim samolotem rządowym leciał na szczyt G7 do Hiroszimy. W konsekwencji wiceminister spraw zagranicznych Rosji Andriej Rudenko, tuż po spacyfikowaniu puczu Prigożyna, udał się 25 czerwca 2023 roku do Pekinu, przywożąc materiały FSB na Qin Janga. Katsuji Nakazawa, wybitny ekspert od spraw chińskich, analityk japońskiego serwisu informacyjnego Nikkei, twierdzi: „Sprawa Qina jest tak poważna, że nie można o niej mówić szczerze nawet wewnątrz partii”. Potem nagle zniknął w sierpniu 2023 roku minister obrony Li Shangfu. Xi wybrał go na to stanowisko zaledwie siedem miesięcy wcześniej. Taylor Fravel zauważa, iż fakt, że te głośne czystki mają miejsce właśnie teraz, nie umyka uwadze zewnętrznych obserwatorów. W 2027 roku PLA będzie obchodzić setną rocznicę swojego powstania.
Jest to również rok, w którym Xi spodziewa się, że chińskie siły zbrojne poczynią znaczące postępy w modernizacji. Wreszcie rok ten jest godny uwagi, ponieważ, według byłego dyrektora CIA Billa Burnsa, Xi polecił PLA, aby była „gotowa do 2027 roku do przeprowadzenia udanej inwazji na Tajwan”.
Historia uczy, że Pekin rzadko czekał na odpowiednie warunki, zanim wydał rozkazy chińskiej armii do walki. W 1950 roku chińska armia komunistyczna interweniowała w wojnie koreańskiej, mimo że gospodarka i społeczeństwo były zdewastowane przez lata wojny domowej. W 1962 roku ChAL-W zaatakowała Indie, mimo że najwyższy rangą chiński oficer został niedawno usunięty ze stanowiska za kwestionowanie katastrofalnego wielkiego skoku Mao Zedonga. A w 1979 roku Pekin wysłał słabo przygotowaną ChAL-W do Wietnamu, gdzie chińskie wojska poniosły znaczne straty, osiągając ograniczone korzyści polityczne. Teraz, tak jak wtedy, chińscy przywódcy mogą dążyć do wojny, nawet jeśli krajowe warunki gospodarcze i polityczne wydają się niekorzystne – i nawet jeśli ChAL-W nie jest w pełni gotowa do walki. Decydującym czynnikiem może być coraz bardziej obsesyjna postawa samego Xi, który obawia się zamachu na swoje życie i odsunięcia go od władzy.
Obchody 81. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego | Powązki, Warszawa
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) August 1, 2025
Wzruszające chwile, hołd oddany Bohaterom i wspólna pamięć pokoleń.
Zobacz galerię zdjęć z dzisiejszych uroczystości na naszym profilu - https://t.co/FrOR7zhraC#PowstanieWarszawskie pic.twitter.com/OXUMIEXV6L