W pierwszej turze, 25 października, Jotowa zdobyła 34,7 proc. głosów, a Giurow - 31,9 proc.
Lokale wyborcze będą otwarte do godz. 20 miejscowego czasu (19 w Polsce).
Ewentualne zwycięstwo Jotowej, wspieranej przez partię Postępowa Bułgaria (PB) premiera Rumena Radewa oraz socjalistów, zdaniem obserwatorów, utrzymałoby urząd prezydenta w rękach rządzącej większości, co mogłoby ograniczyć mechanizmy kontroli i równowagi w państwie. Jotowa w kampanii zapowiadała kontynuowanie linii Radewa: utrzymanie europejskiego kursu Bułgarii przy jednoczesnym dążeniu do poprawy relacji z Moskwą i zniesienia sankcji na Rosję.
Giurow – ekonomista, były wiceprezes banku centralnego i premier rządu tymczasowego na początku 2026 roku – jest wspierany przez opozycyjny, proeuropejski blok Kontynuujemy Zmiany – Demokratyczna Bułgaria (PP-DB). Były szef rządu konsekwentnie opowiada się za ścisłą współpracą z NATO i wsparciem dla Ukrainy.
Odmienny rozkład głosów niż w kraju odnotowano w komisjach zagranicznych, gdzie zdecydowanym liderem z wynikiem 45,7 proc. został Giurow, podczas gdy Jotowa zajęła tam drugie miejsce z poparciem 22,7 proc.
W styczniu Rumen Radew ustąpił z urzędu prezydenta, który piastował od 2017 r., aby wziąć udział w wyborach parlamentarnych i zakończyć kryzys polityczny w kraju. Obowiązki głowy państwa przejęła dotychczasowa wiceprezydent Iliana Jotowa, pierwsza kobieta na tym stanowisku w historii kraju. Prezydent, wybierany na pięcioletnią kadencję, pełni w Bułgarii głównie funkcje reprezentacyjne, a wyborcy głosują na parę prezydencką.